Zaznacz stronę

SŁOWO

Od kilku dni czytamy opis stworzenia, który rozpoczyna się bardzo ogólnym zdaniem: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. We mnie, to jedno zdania wprowadza spokój. Bo jest początek. Bo jest Bóg. Bo jest stworzenie. I w końcu jest niebo i ziemia. Bóg stworzył świat. Dał początek, bo miał w tym cel. A cel jest jeden – MIŁOŚĆ.

Puśćcie wodze fantazji i zobaczcie to wszystko. Najpierw ten bezład. Wszystko jest szare i wydaje się bezsensowne. Nad tym unosi się Bóg. Jest uśmiechnięty. Wie, że to dopiero początek zabawy. I zaczyna się bawić. Światło! Dzień i noc. Niebo. Lądy, morza. Trawy, drzewa i cudowne gwiazdy. Słońce i księżyc.

Pamiętacie, jak różne emocje przeżywamy, w zależności od tego ile świeci słońca? Jak ślicznie potrafią układać się chmury? A brzeg morza? Nie mówiąc o tym, co w nim. A ptaki na niebie; a wiecie, jak zabawne potrafią być kozy?

Zawsze mnie zastanawiało to, że w jeden dzień Bóg czynił tak niewiele. Przecież mógł wszystko zrobić w sekundzie. Niektórzy dopatrują się w tym symbolicznego czasu, że to trwało i przez to chrzczą teorię ewolucji. Nie wiem, może tak było. Dla mnie, to znaczy coś innego. Bóg tworzył piękno i dał sobie na to czas. I nie dlatego, że zachwycało Go to piękno, które sam tworzył, ale wiedział dla kogo to. On chce stworzyć coś niesamowitego dla Ciebie. Na końcu pojawił się człowiek. I widział każdą i każdego z nas. Ciebie też. Widział tych, których uważamy za szczęśliwych i spełnionych i tych nad którymi postawiliśmy krzyżyk.

Stworzył coś co do dzisiaj jest dla nas niepoznane, dzikie i zaskakujące. Coś, nad czym do końca będziemy dumać i tak niewiele zrozumiemy. Zostanie to dla nas ciągle przedmiotem fascynacji. I to jest kolejny Jego uśmiech. Bo to, co tak cudowne i fascynujące w tym świecie, jest tylko znakiem, który przeminie. Znakiem tego, że wszystko to mówi o jednym – jesteś stworzony do romansu.

Chrześcijaństwo jest przede wszystkim romansem. I to z kochankiem, który kocha. Wszystko od początku jest wymuskane dla ciebie. Dlaczego Jezus, kiedyś zapytany, co jest najważniejsze – odpowiedział, że miłość Boga i bliźniego? To nie jest jakaś chrześcijańsko – moralna miłość. To jest romans, relacja, intymność. To jest mowa kochanków. Całe piękno, tworzone bez pośpiechu, powoli jest tylko po to, by ci powiedzieć, że On cię kocha szalenie.

I jeśli w życiu mamy o coś walczyć to tylko o to. O miłość Boga do nas. Nie o moralność, prawa chrześcijan, jeden procent podatku, katechezę w szkole czy inne rzeczy, które przysłaniają nam Miłość Boga.

W klasztorach ludzie się spierają o godziny milczenia i miejsce przy stole. W małżeństwach o to, kto więcej pracuje i się poświęca, księża płaczą, bo jakiś durny polityk powiedział coś antyklerykalnego. Pierdoły. Cały świat mówi – Bóg cię kocha, a my zajmujemy się pierdołami.

Poszukaj w czym, w Twoim życiu kobiety, mężczyzny Bóg cię woła do romansu. Czy mówi do ciebie przez piękno, może przez namiętność, może przez pragnienie przygody, zrobienia czegoś wielkiego? A może mówi przez pragnienia całkowicie inne? Może pragniesz po prostu sprzedawać hot-dogi na CPN? Ważne by szukać w tym wszystkim Jego śladów.

Zwracajmy dziś uwagę na szczegóły. W szczegółach będą te trzy sprawy. On sam i Jego miłość do ciebie oraz zaproszenie do romansu. Zaproszenie napisane językiem, który tylko ty rozumiesz.

KLIK