Zaznacz stronę

Chyba się ze mną zgodzicie, że z rodziną to jest trochę jak z Abrahamem: wychodzi się w drogę, która nie wiadomo, gdzie człowieka zaprowadzi. Bóg nie obiecuje, że będzie łatwo i przyjemnie. Obiecuje jedynie, że będzie z człowiekiem w jego drodze. Ale człowiek musi podjąć wysiłek. Nikt tego nie zrobi za niego.

Chcę dziś zostawić kilka myśli, pozornie nie związanych ze sobą. Może komuś pomogą w myśleniu o rodzinie.

Kiedyś pracowałem z młodzieżą, przyszli do mnie rodzice jednego z młodych i mówią mi tak: niech ksiądz mówi dużo młodym, żeby byli grzeczni i słuchali rodziców. Ksiądz ma autorytet Boga za sobą. Chcę tu wspomnieć o tym, że Bóg jest często wykorzystywany jako straszak. Straszymy nim niegrzeczne dzieci, a później często w wieku dorosłym powielamy tego straszaka na wszystkich tych, którzy jakoś nam nie pasują. Tymczasem Bóg jest tym, który wyrusza z całą rodziną, nie przeciw komuś w tej rodzinie, ale z wszystkimi.

Chciałbym dziś też zwrócić uwagę na szacunek (albo jego brak) rodzinom, które nazywamy niepełnymi. Z różnych powodów. Pamiętam, że jeszcze w moim dzieciństwie, powszechnie używało się określenia bękart. Jednym z pierwszych pytań, które zadano mi podczas egzaminów do zakonu było pytanie o ślub moich rodziców. Mogłem powiedzieć: mają, od niecałego roku… Dziś już na szczęście inaczej patrzymy na rodziny rozbite, niepełne. Próbujemy zrozumieć złożoność różnych sytuacji życiowych, które prowadzą do takich tragedii. Jednak zobaczcie, że pomimo wszystko, ciągle w naszym społeczeństwie dużo jest piętnowania samotnych rodziców, osądzania ich sytuacji.

A co nam mówi Ewangelia?* Lepiej mówić, że Maryja i Józef przyszli przedstawić Jezusa Bogu niż ofiarować. Choć nawet i tego nie trzeba, bo przecież Ojciec zna swojego Syna. W ofierze złożyli nie Jezusa, a ptaki. Składając gołębie składają ofiarę z siebie – musieli je kupić, musieli coś z siebie dać. Nie można Bogu złożyć kogoś czy swojego dziecka. Można złożyć Bogu siebie samego w ofierze, ale nie kogoś.

Co to znaczy w praktyce? Dzieci nie są własnością rodziców, rodzice nie mogą nimi dysponować jak swoją własnością. Rodzice w tej Ewangelii mogą zobaczyć, że jeśli ktoś ma prawo do Jezusa to jest to Bóg, a nie oni.  Jezus należy do Ojca na mocy swojej decyzji, że chce się Ojcu ofiarować. Podobnie jest z każdym człowiekiem.

Dobrze to wiedzą rodzice, że bycie ojcem, matką, rodzicem jest ofiarą. Musi być ofiarą. Przede wszystkim to ofiara czasu. Musze dać swój czas. Nie tylko w sensie, że zajmuję się człowiekiem małym, ale też daje czas swojego życia, który przecież nie wróci. A przecież dziś nikt nie ma czasu. Wniosek jest taki, że dajemy ofiarę z ubóstwa, jak Józef i Maryja – byli ubogimi.

Ważne jest to, żeby nie widzieć tego jako przekleństwo, ale że to jest Ewangelia – dobra nowina.

Ps. Rodzice – błogosławcie swoje dzieci. Wypowiadajcie nad nimi Imię Boga i dobre słowa. Nie złorzeczcie.

SŁOWO

* Myśli te wziąłem od abp Grzegorza Rysia.