Zaznacz stronę

Myślę, że dzisiejsze czytania są o prawdziwej wierze, nie o religijności, ale prawdziwej relacji z Bogiem.

Najpierw Eliasz. Wielki prorok. Miał dobry kontakt z Bogiem. A jednak pewne dnia prosi, by Bóg odebrał mu życie, bo ma dość. Przychodzi – musi przyjść – taki moment w życiu, tego, kto idzie za Jezusem, że ma dość, że chce to wszystko, co wiarą nazywamy, zostawić. I żyć bez Boga. Żyć, bez tego utrapienia. Wiara jest w pewnym momencie utrapieniem. Jednak nie jak obciążenie, ale jak, coś, o co trzeba walczyć. To jest ciągłe zmaganie się z sobą, z światem i z samym Bogiem. Szukanie, proszenie, świadomość tego, że Bóg jest blisko, a zarazem jakby odległy. Wiara, to często poczucie, że walczymy i jesteśmy w tej walce sami, bo jak mówimy inni się Bogiem nie przejmują, żyją jakby Go nie było. I rodzi się frustracja, mamy wrażenie, że to jakieś niekończące się utrapienie. Tego samego doświadczył Eliasz. Zmęczył się tym ciągłym zmaganiem się o Boga. Ogarnia go frustracja, wręcz jakaś depresja, nawet jeść mu się nie chce.

W drugim czytaniu, św. Paweł pokazuje nam jaka ma być nasza wiara. Ma być konkretna. Człowiek idący za Bogiem, musi pozbywać się ze swojego życia znieważania, goryczy, obmowy, uniesienia. Po prostu musi być dobry. I – uwaga – przede wszystkim musi się pozbyć ciągłego stawiania warunków. Zobaczcie jak często mówimy będę dobry dla sąsiada, kiedy on się zmieni, odezwę się do swojej żony, jak przestanie być taka wrzaskliwa, zacznę rozmawiać z moimi rodzicami, w dniu, w którym zaczną myśleć jak ja.I można by tu przykładów mnożyć. Tymczasem Paweł mówi, że mamy sobie przebaczać, jak Bóg nam przebaczył. A Bóg nigdy nie postawił, żadnego warunku. Bo mamy postępować drogą miłości, jak Chrystus. Ale nie miłości rozumianej, jako miłość narcystyczna do siebie samego, ale jako miłości, której wyrazem jest krzyż, a więc wydającej się innym.

W końcu Ewangelia. Już pierwsze zdanie mówi o czym ona mówi – o rozejściu się Jezusa ze słuchaczami, że nie rozumieją lub nie chcą rozumieć tego, co im mówi. Żydzi szemrali przeciw Jezusowi. Czyż nie jest to syn Józefa? Przecież Go znamy. Niech On, nam, tu, nie mówi jakiś wielkich rzeczy, bo doskonale Go znamy. Znamy Jezusa, wiemy skąd jest i co mówił. Tak mówili Jego znajomi, ale czy i my tak często nie mówimy? Przecież ile razy przez nasze umysły, serca, przeszła myśl – co się będę zastanawiał, po co mam sobie zadawać pytania, po co mam coś w swoim życiu coś zmieniać, przez już wiem kto to jest Bóg i czego ode mnie chce. Mamy swoje schemaciki religijności i to nam wystarcza. Paciorek, czasem różańczyk, mszyczka i boziajest ułaskawiony. Tymczasem Jezus wzywa nas, byśmy czasem ten nasz bezpieczny schemacik rozwalili, jak i zrobił to z Żydami z dzisiejszej Ewangelii. Oni doskonale znali Boga z Pisma świętego, a tu nagle przychodzi Ktoś i mówi, że jest chlebem z nieba. Że tylko, ktoś, kto ten chleb będzie jadł, będzie miał życie wieczne. Mało ludzi zrozumiało o czym On w ogóle mówi. Może warto dziś bardziej się wsłuchać w Jego słowa, choćby po to, by sobie uświadomić, że często mało rozumiemy, i przez to od razu się zniechęcamy, wracamy do starego wyuczonego schemaciku i nic się nie zmienia.

Zniechęcenie Eliasza, wezwanie św. Pawła do lepszego traktowania innych, i w końcu Ewangelia z trudną treścią, która wywołuje szemranie wśród słuchaczy, niech będą dla nas wyzwaniem na ten tydzień, byśmy my sami pomyśleli jak to jest z nami. Byśmy umieli się przyznać, że i my mamy czasem dość, że w relacjach z ludźmi często okazujemy się wilkami, a nie ludźmi właśnie. I do tego w końcu, że nie chce się nam szukać nowych dróg do Boga, że zadowalamy się starymi schematami, które zamiast nas prowadzić do Boga żywego, prowadzą nas często do zaspokojenia naszych religijnych potrzeb. Niech dzisiejsza niedziela i to Słowo, będzie nowym startem, nowym nawróceniem, czyli nową zmianą naszego myślenia, bez względu na to ile lat mamy, i jak długo z Bogiem chodzimy. Nie bójmy się podjąć na nowo wyzwania, jak Eliasz, który po zniechęceniu, kiedy wszystko wydawało się już stracone, wstaje i czyni rzeczy nowe i wielkie. On mógł, to i my możemy.

SŁOWO