Zaznacz stronę

Nie wiem czy bardziej mnie to smuci czy przeraża, a może złości, chyba jednak wszystko na raz. A co takiego?

Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Zapobiegania Przemocy Wobec Dzieci, przy tej okazji Deon.pl, odświeżył mój tekst sprzed dwóch lat, w którym wyrażam swój sprzeciw wobec bicia dzieci, poczytałem więc komentarze czytelników. Przeraża, złości i smuci mnie to, jak wiele osób jest za tym, że można bić dzieci. Przepraszam, wymierzać im klapsy. Nikt z dorosłych nie jest mi w stanie odpowiedzieć na pytanie: jak zmierzyć różnicę między klapsem a biciem, w jaki sposób wylicza różnicę? Siłą nacisku? Czy ona będzie inna, kiedy mama wymierza tę karę swoją delikatną ręką, czy kiedy tata – górnik? Dlaczego mówi mi się, że jestem idiotą,kiedy pytam o prostą sprawę: czy szef ma prawo wymierzyć klapsa pracownikowi? Dlaczego tego klapsa (bez podtekstu seksualnego), jako kary za niesubordynację nazywamy przestępstwem, a w sytuacji wymierzenia jej dziecku przez rodzica, nazywamy prawem rodzica?

Wiele wieków temu, pewien pobożny człowiek, usłyszał Słowo Boga: weź swoje syna i złóż mi go w ofierze. Posłuszny Słowu, poszedł na miejsce ofiary i usłyszał kolejne Słowo Boga: nie podnoś ręki na chłopca. Czy Bóg zmienia zdanie? Nie. Ta cała sytuacja pokazała ojcu, że dziecko nie jest jego własnością, że dziecko jest dla niego darem i zadaniem. I nie wolno mu podnosić ręki na niego. Tak to Abraham i Izaak.

Wspominam o tym wydarzeniu dlatego, że wielu wierzących ludzi powołuje się na Pismo Święte, w którym są wskazówki (w Księdze Przysłów) o tym, że należy rózgą karać chłopca. Biblia jest cudowną opowieścią o miłości Boga do człowieka, była pisana przez kilkaset lat, kiedy czyta się ją w całości widać w niej świetnie rozwój człowieka, rozwój jego myślenie, rozumienia samego siebie i siebie w odniesieniu do Boga. I choć chrześcijanie przyjmują Stary Testament, to wielu rzeczy nie stosują w swojej codzienności, właśnie dlatego, że rozumiemy kontekst historyczno – religijny i wiemy, że wiele spraw opisanych w Biblii nie dotyczy istoty wiary, a regulowało zachowania społeczne. Dziś już nikt nie traktuje (przynajmniej w oficjalnym nauczaniu) kobiety, żony tak jak ją traktowano w ST, a nawet w NT. Podobnie ma się sprawa z goleniem brody czy przepisami dotyczącymi nieczystości kobiet w okresie menstruacyjnym.

Tak, są chrześcijanie, którzy potrafią powyciągać pojedyncze zdania z Biblii i dorobić nimi ideologię do swoich niedojrzałych zachowań. Jednym z nich jest karanie rózgą dzieci.

Kontakt cielesny między dwoma osobami zawsze może być dobry i zły. Wiemy, że aby zniszczyć komuś życie wcale nie trzeba go bić, wystarczy źle dotykać. Ale wiemy też, że dotyk może być dla człowieka leczniczy.

Klaps wiąże się z zadaniem bólu, nawet jeśli dla człowieka dorosłego wydaje się być on małymbólem, to jest to celowe zadanie bólu. Ból w naszym życiu pojawia się od jego początku do końca, ale zawsze – na miarę naszych możliwości – chcemy się go pozbyć. A jednak, kiedy idzie o wychowaniedzieci dajemy sobie pozwolenie na to, by zadawać go celowo. Każdy zgodzi się z tym, że danie klapsa osobie dorosłej jest upokarzające. Dlaczego tak nie myślimy, kiedy w grę wchodzi godność dziecka, które nie jest własnością rodzica i człowieka dorosłego?

Ciagle zapominamy, że dziecko to nie jest „mały dorosły”. Ono nie rozumie świata i siebie samego jak człowiek dojrzały. Ono potrzebuje uprzywilejowanego miejsca w świecie. Jest podmiotem, nie przedmiotem w świecie ludzi dorosłych. To jest nasze zadanie – nauczyć się języka, sposobu myślenia dzieci, by je wyprowadzać ku dorosłości, nie na odwrót. Wielu dorosłych mówi: on mnie zdenerwował, wyprowadził z równowagi. Nie, to – człowieku dorosły – pozwoliłeś swoim emocjom, by wzięły górę nad twoim rozumem i wolą. Nie zwalaj winy na dziecko.

Osobiście. Jestem dzieckiem pokolenia, w którym bicie i klapsy (nawet w szkole) były na porządku dziennym, uważano (co ciągle można usłyszeć), że „czasami trzeba”. Nie trzeba. Trzeba kochać. Wielu z nas – chrześcijan – powołuje się na Pismo Święte. W Liście do Koryntian Paweł pisze o miłości. Nie pisze, że miłość czasami wyraża się w biciu (klapsach), ale wyraża się w cierpliwości, łagodności, nie unoszeniu się gniewem. Jezus nigdy nie mówił, że dzieciom trzeba dawać klapsy, za to mówił, że to one są dla dorosłych wzorem ludzi Królestwa Bożego.

Nie wycierajmy sobie buzi Bogiem, chrześcijaństwem czy Pismem Świętym, uważam, że to jest jeden z grzechów, który dorośli popełniają używając przemocy wobec dzieci. Dając klapsy swoim dzieciom w imię Biblii, dajesz im jasny przekaz: Bóg jest miłością, ale ta miłość ma swoje granice i polega na biciu.

Jasne, możesz mnie nazwać lewakiem, dziwakiem, możesz mi powiedzieć: a co ty wiesz o wychowaniu dzieci. Wszystko to możesz, ale wiedz, że mówisz to tylko dlatego żeby usprawiedliwić swoją niemoc, którą wyładowujesz na kimś, kto ci ufa bezgranicznie, kto jest w ciebie wpatrzony i wsłuchany jak w bóstwo. Nie nadużywaj tego, nie niszcz tego. I nie mów, że dostawałeś klapsy wiele razy i wyszedłeś na ludzi. 

Polecam Wam klip, który zrobili młodzi ludzie -> KLIK