Zaznacz stronę

Kiedy w poniedziałek wyraziłem ostry sprzeciw na ten temat, zaczęła się burza. Oczywiście „w szklance wody”. Tak na marginesie wspomnę, że bardzo mnie to bawi, kiedy przy takich postach nagle pojawia się cała rzesza ludzi, którzy na codzień zwykłego „dzień dobry” człowiekowi nie powiedzą:-). Okazuje się jednak, że ludzie czuwają.

13458653_1026129997424620_6852415300948248531_o

Do rzeczy. Napisałem przy zdjęciu, na którym jest obrazek sprzed klubu w Orlando z komentarzem z Księgi Kapłańskiej. Tekst, obrazek i kontekst jest jasny. Nie przekonują mnie pokrętne tłumaczenia, że to tylko przypomnienie Pisma Świętego i pokazanie, że homoseksualizm jest złem. Nie ma takich obrazków na rzeczonej stronie wtedy, kiedy kłamią różni ludzie, kiedy nadużywają władzy, a cytatów można by znaleźć całe mnóstwo. Czym innym jest przypominanie nauki Kościoła na temat homoseksualizmu, a czym innym jest, w kontekście tragedii konkretnych ludzi robienie takich zbitek, które jasno sugerują: to jest kara Boża. Od tych kilku dni znów dostaję trochę wiadomości, które z miłością bliźniego, a już nie wspomnę w kontekście MW z miłością drugiego Polaka niewiele mają wspólnego. Wiadomości, w których pojawiają się wulgaryzmy i póki co śmieszne groźby. Niesamowite jest, że nagle okazuje się, że nie jestem wiernym synem Kościoła, że nie szanuję tradycji (już sam nie wiem o jakiej tym razem mowa), że mój intelekt jest na poziomie gimnazjalisty (przepraszam gimnazjalistów) itp. Okazało się, że kiedy, jako ksiądz wyrażam sprzeciw przeciw takiemu wykorzystaniu Biblii to „bliżej mi do gejów i grzeszników niż Kościoła”. W sumie to prawda: bliżej mi do grzeszników. Dziś nie można (jako ksiądz) powiedzieć publicznie: nie wolno w ten sposób wykorzystać Biblii, bo dla niektórych środowisk w katolickiej Polsce jest to równoznaczne z popieraniem grzechu. Panowie z MW serdecznie Was proszę poszperajcie trochę w necie i znajdźcie sobie wiele dowodów na to, że nie popieram grzechu nieczystości, ale wręcz przeciwnie na tyle, na ile się znam, na tyle, na ile pozwala mi na to moje doświadczenie – pomagam konkretnym ludziom w czystości żyć. Jeśli serio Wam zależy na zbawieniu homoseksualistów, to weźcie sobie to mocno do serca, że krzykami i głupimi hasłami tego nie zrobicie. W Waszych rodzinach i grupach znajdują się także ludzie: mężczyźni i kobiety mający z tym problem – oni się tylko nie przyznają publicznie do swojego cierpienia. Przekujcie swoje głośne okrzyki na pracę u podstaw z konkretnymi ludźmi. Tak działał Jezus, na którego się powołujecie. Żeby krzyczeć głośno przeciw człowiekowi trzeba znać jego serce.

Młodzieży Wszechpolska, proszę Was, jako polski ksiądz – przekujcie swoją miłość do Ojczyzny na spokojną codzienną uczciwą pracę dla tej Ojczyzny, na miłość do konkretnych ludzi, którzy w niej mieszkają. Serio: geje i inni grzesznicy Was nie zjedzą i nie będą atakować, jeśli wykorzystacie narzędzie jakie mamy: Miłość Boga w nas. I choć mieszkamy w konkretnej Ojczyźnie, w Polsce, to jednak nasza Ojczyzna nie jest tutaj. Należymy do Królestwa Niebieskiego, w którym jest miejsce na tych, „którzy źle się mają”. Naiwne? Być może. Ale czy naiwnością nie jest to, co zrobił Bóg w ostatniej mojej i Twojej spowiedzi: powiedział – idź jesteś wolny, rób dobro, dziel się miłością, którą Cię obdarzyłem. Zostawcie więc te zaciśnięte dłonie i zdejmijcie te zbroje pozornej złości i agresji. Macie dobre serca, macie Ewangelię, a więc macie wszystko co potrzebne do tego, by kochać tych, których dziś posłalibyście w niebyt. A jeśli jednak tego nie chcecie, albo z lęku nie potraficie, proszę Was – nie wykorzystujcie Słowa Bożego do walki z ludźmi, którzy są (od Was) inni.

* * *

Dziś mój serdeczny kolega Rafał napisał mi: „(…) Chyba, że narodowcy uczynią cię męczennikiem – stajesz się coraz bardziej nielubiany w tym środowisku”. Rafał nie wierzę, że ludzie, którzy mówią o miłości do Boga i Ojczyzny (czyli konkretnego człowieka – Polaka) mogą źle myśleć o drugim, czuć nienawiść i nie daj Bóg myśleć o tym, że można komuś zrobić krzywdę. Nie wyobrażam sobie, że w ludziach, którzy tak wiele mówią i krzyczą o wartościach chrześcijańskich, czyli miłości do nieprzyjaciół, do wrogów, o przebaczaniu bezwarunkowym, mogłaby powstać myśl o tym, że ktoś może stać się dla nich obiektem agresji. Nie wierzę. Jestem przekonany, że ta zbitka: tragedia w Orlando, cytat, zdjęcie i kontekst, jest czystym przypadkiem i włamem hakerów na profil MW. Jestem przekonany, że w tych młodych ludziach, tak bardzo kochających Polskę nie ma niczego można by nazwać nienawiścią do ludzi inaczej myślących i inaczej postrzegających świat niż oni. Przecież to są obywatele wolnego kraju, w którym każdy może myśleć „po swojemu”, przecież to nie są zwolennicy niewolnictwa myślowego i niewolnictwa w działaniu. Rafał, to są ludzie, którzy co tydzień chodzą do kościoła, w którym czytamy Ewangelię o tym, że Jezus umarł za każdego człowieka, nie tylko za nielicznych. Oni na serio biorą słowa naszego Pana o tym, że należy być otwartym na tych, którzy są grzesznikami i źle się mają. Trzeba im tylko Rafał, w tym pomóc.