Zaznacz stronę

obcieli_glowe_na_ulicy_16533626

Chyba nie pasuję do tego świata.
Dwa ostatnie dni słyszę w różnych wersjach (całej, okrojonej, ocenzurowanej i zmanipulowanej) o mordzie na angielskim żołnierzu, którego dokonał w biały dzień, na ulicy, wyznawca islamu.
Dlaczego nie pasuję do tego świata?
Bo nie wpisuję się w słyszalny głos potępiający muzułmanów, bo widzę w tej brutalnej historii też i inne elementy, które mnie ruszają.
W każdej religii znajdują się tacy, którzy w imię Boga (jakkolwiek rozumianego) zabijają innych. Znam osobiście kilku wyznawców islamu, którzy nigdy nawet nie pomyśleli o zabijaniu. Ekstremiści znajdą się wszędzie. Co ciekawe, gdyby wsłuchać się w tego kolesia z tasakiem, to można podobne teksty słyszeć z naszych katolickich ust. Podkreślam słowo ‘podobne’.
Po takich akcjach pojawia się sporo głosów ubolewających na to, że muzułmanie rozprzestrzeniają się po Europie, że za niedługo będą i w Polsce. Ależ czyż to nie jest odwieczne prawo natury, że przetrwają tylko najsilniejsi i najliczniejsi? Jeśli nasz kraj, Europa i tzw. cywilizowane narody idą w coraz większy egoizm i wygoda, której owocem jest też to, że jest nas coraz mniej, to nie dziwmy się, że ich jest coraz więcej.
Nie bronię tego zjawiska, nie bronię tego mordercy! Nie rozstrzygam o receptach. Nie znam się na tym na tyle, nie mam wiedzy aż tak wielkiej, by być wyrocznią. Chcę tylko powiedzieć, że tzw. cywilizowane kraje zachowują się trochę jak dzieci. Spijamy konsekwencje długoletniej polityki i sposobu myślenia naszego pięknego zachodu. Jak najwięcej dla nas, jak najwygodniej, kosztem nowych dzieci i ludzi na Ziemi. Po prostu słabniemy, starzejemy się, a więc wypierają nas silniejsi, mocniejsi.
Tak jest też w moim osobistym życiu. Oddaję kolejne pola grzechowi, złu, idę na łatwiznę, wiele spraw tłumaczę sobie dojrzałym wyborem, a później wiele razy krzyczę na całe gardło, że to ‘oni’, ‘to’ są winni.
Konsekwencje – to jest słowo, które może pomóc w zrozumieniu tej trudnej historii. Nie obciążam nikogo. Nie szukam dziury w całym. Stawiam sobie i innym otwarte pytanie.
Świetnym komentarzem (dla mnie) jest dzisiejsze pierwsze czytanie. Ostatecznie całe moje życie jest w Jego rękach. To On mnie stworzył, dał życie i wszystko co potrzebne. A ja jako człowiek, ale też my, jako ludzkość możemy odrzucić to co On daje. A później zaczyna się zwalanie na innych. Od początku naszej historii tak jest, że zwalamy na kogoś.
Zastanawiam się, jak odczytać dzisiejsze słowa z Ewangelii w kontekście takich wydarzeń. No bo przecież trzeba sobie zadać takie pytanie. Dla mnie jest jeden pomysł. Aż do granic miłosierdzia muszę odrzucić nawet cień myślenia opartego na zemście i sprawiedliwości ludzkiej. W takich sytuacjach właśnie okazuje się czy jestem chrześcijaninem, czy jestem tylko sympatykiem Drogi Pana. Nie mogę wziąć Ewangelii, jako kodeksu przeciw komuś, nawet jeśli mam rację, a sprawiedliwość jest po mojej stronie. Mam tracić swoje życie. Mam nie szukać swojej racji, mam być naiwny, bo kochający.
BARDZO DOBRY KOMENTARZ PAWŁA RAKOWSKIEGO SJ