Zaznacz stronę

Siedzieć przy stole to nic innego jak udawać eksperta od wszystkiego. Tacy wydają instrukcje i polecenia zza biurka, piszą innym, jak powinni żyć (jak choćby piszący te słowa). Łatwo się wtedy stwierdza, kto będzie szczęśliwy, a kto nie i co trzeba zrobić w różnych przestrzeniach życia, by ostatecznie dojść do Królestwa Bożego. O czym i kim mówi Jezus ekspertowi zza biurka?

Królestwo Boże, które już jest, nie kiedyś przyjdzie, jest czymś innym niż tzw. codzienność. Ono jest wielką ucztą, czymś niecodziennym. Oferta Boga polega na tym właśnie, że wchodząc w naszą codzienność, chce nas nie tyle z niej wyrwać, co pokazać, że możemy ją przeżywać inaczej. Ona nie musi być dla nas przekleństwem powinności, ale może być błogosławieństwem nowości. Błąd, który może się przy tej ofercie pojawić, polega na tym, że my od razu myślimy o czymś, co nas emocjonalnie napompuje, właśnie wyrwie z „szarówy”. To jednak jest pokusa diabelska, taka wprost: „mogę ci dać wszystkie królestwa świata”. Pokusa diabła polega na tym, że odciąga nas do czegoś, co nie istnieje. Oferta Boga polega na tym, że w oparciu o fakty i rzeczywistość Bóg uczy nas patrzenia na nie inaczej – Jego oczyma. Ta oferta jednak okazuje się dość trudną i niewygodną dla nas. Boimy się jej, wolimy jednak nasze codzienne smutki, bo je znamy i od czasu do czasu pozwalamy sobie tylko na marzenia o czymś nierealnym, traktując je jako swoisty znieczulacz.

Boimy się rozczarowania, dlatego wymyślamy miliony wymówek, by nie odpowiedzieć na zaproszenie. Woły, żona, praca, przyjaźnie, kariera, to wszystko są dobre sprawy, których samych w sobie nie można się czepiać. Wolimy zostać w tym, co przewidywalne, znane, niż wyruszyć. Każde wyjście wiąże się z rozczarowaniem i z pytaniem: „a co będzie, jak nie wyjdzie?”

Jezus tę przypowieść powiedział do religijnych znawców. Do tych, co dokładnie wiedzieli, jaki jest Bóg i jak ma wyglądać religia i kult. Oni byli przekonani, że podobają się Bogu, doszukiwali się chwały Boga w tym, co zewnętrzne, w tym, co widać, łatwo określić, gdy tymczasem Bogu chodzi o coś całkiem innego – o serce i miłość. Dopiero z nich ma wypływać to, co zewnętrzne, namacalne. Zaryzykuj wejście w to, co może cię zranić, co może okazać się rozczarowaniem, a zarazem pokazaniem ci rany twojego serca. Tak się składa, że rozczarowania, porażki bardzo odsłaniają nasze rany, ale po to, by się nimi zająć i pozwolić Bogu, aby i On się nimi zajął.
Idziesz na ucztę i na całość, czy się wymawiasz?

SŁOWO