Zaznacz stronę

SŁOWO

Jezus krzyczy „biada”, bo Mu na nas zależy.

Okazuje się, że można być przeszkodą do zbawienia innych. Wczoraj mówił o tych, co udają. Dziś idzie jeszcze dalej i wskazuje na tych wyznawców religii, którzy wiedząc na czym polega prawdziwa wiara, nie korzystają z wiedzy, a co więcej, przez swoje zachowanie sprawiają, że przed innymi stawiają przeróżne przeszkody. W tamtych okolicznościach było to przede wszystkim mnożenie w nieskończoność ilości przykazań i warunków, które trzeba było spełnić, by z Bogiem można było się spotkać. Czyli de facto stawiano przeszkody przed zwykłym człowiekiem, który chciał poznać Boga. Wykorzystywano wiedzę, doświadczenie, religijność nie do tego, by Bóg stawał się człowiekowi bliższy, ale do tego, by człowieka zgnoić.

Dziś jest podobnie. Każdy człowiek, który poznał Boga, a tym się nie dzieli, zostawia dla siebie, mnoży w nieskończoność wyimaginowane problemy (bo jemu się wydaje, że tak trzeba), staje się faryzeuszem. To są ci z nas, którzy czyhają, by Go pochwycić w człowieku. Owszem, my się przecież Boga nie czepiamy, jesteśmy prawdziwymi wyznawcami, modlimy się, chodzimy na Mszę (w jakimkolwiek rycie), ale gdy stajemy przed żywym człowiekiem, który nie myśli, jak my – zaczynamy swoje krucjaty, w których nie chodzi o Boga (mówimy, że tak), ale chodzi o nasze uczucia, poglądy i racje. Takimi stajemy się, gdy zamiast widzieć człowieka (w którym jest Bóg) widzimy doktrynę, za którą potrafimy człowieka zabić. Stajemy się ludźmi, którzy nie potrzebują Boga w religii, ale Boga wykorzystują, by „swoją religię” uprawomocnić.

Chrześcijaństwo jest dla człowieka, nie na odwrót. Czym dłużej w nim jestem, przekonuję się, że dziś Chrystus już nie gorszy pogan, ale gorszy chrześcijan, gorszy tych, którzy mówią: tak należę do Chrystusa. Wielu chrześcijan umiłowało nakładanie ciężarów na innych, kiedy sami ich brać nie chcą, bo są „w porządku”. Nie po to jesteś chrześcijaninem, by kopać leżącego i jeszcze mu cytować przepisy prawa kanonicznego, ale by się zniżyć do jego poziomu i pomóc mu wstać.

To „biada” jest do każdego z nas, bo każdy z nas komuś staje się zawadą w jego drodze do Boga, bo każdy z nas czyha, by kogoś pochwycić na słowie i mieć to piękne poczucie satysfakcji – jestem lepszy, mądrzejszy itp.