Zaznacz stronę

Ksiądz Henryk Zieliński popełnił tekst [KLIK], z którego treścią nie mogę się zgodzić i nie chcę by w „eter” szedł jako głos Kościoła. Podobnie jak mój poniższy, nie jest głosem Kościoła, a jedynie jego części, którą jestem. Tekst mój będzie próbą odniesienia się do tekstu ks. redaktora, dlatego proszę o zapoznaniem się najpierw z tamtym, tak byście rozumieli o czym piszę i z czym polemizuję.

Zajmowanie się brudami Kościoła, kiedy jest robione w duchu Ewangelii – jak nas uczy Franciszek – czyli w odniesieniu do Jezusa, w powiązaniu z modlitwą, nigdy nie jest żadnym fetorem szatana i wręcz przeciwnie jest misją Kościoła, którą jest wezwanie do nawrócenia. A, żeby nawrócenie było szczere i prawdziwe, to grzech (zło) musi zostać nazwane po imieniu. Za każdym razem, kiedy jest popełniane. Nie da się więc zamknąć tego rozdziału, dopóki zło pedofilii – straszliwej zbrodni na dzieciach – nie zostanie wyeliminowane do ostatniego przypadku. Stawanie w prawdzie, również o grzechu, jest głoszeniem Chrystusa, który jest prawdą. Niestety – to moja opinia, ksiądz redaktor chce zasłonić się Chrystusem i głoszeniem Ewangelii, by zamknąć rozmowę o zbrodni. Jaką więc Ewangelię chce ksiądz głosić?

Ksiądz redaktor znów próbuje przepchać prostackie uproszczenie: pozbądźmy się homoseksualistów z szeregów kapłanów i zniknie problem pedofilii. Ten argument brzmi równie idiotycznie jak ten, który wnoszą przeciwnicy celibatu: pozwólmy się księżom żenić, to znikną problemy księży związane z seksualnością.

Tak, Jan Paweł, Benedykt i Franciszek przepraszali wielokrotnie, ale nie można na tym poprzestać. Podobniej jak ksiądz redaktor przeprasza Boga i ludzi za każdym razem, kiedy zrobi coś złego. Można by powiedzieć: po co przepraszać ciągle za kłamstwa i obmowy, skoro kiedyś już przeprosiłem? A jednak robimy to za każdym razem, kiedy popełnimy zło. Jasne jest, że żaden z papieży (i Kościół), który przepraszał za pedofilię nie poprzestaje na tym akcie. Byłoby to tanią pobożną szopką. Wiemy dobrze, że każdy z nich i przeciwdziała pedofilii i doprowadza do kary oraz zadośćuczynienia.

Czas już skończyć księże redaktorze z tą naiwną narracją o wrogach Kościoła. Ona jest bardzo wygodna, że o to my – bardzo wierzący jesteśmy ciągle atakowani. Rzecz w tym, że problem pedofilii – tej strasznej zbrodni  dokonywanej na dzieciach – pokazuje, że to my – Kościół atakujemy najbardziej słabe ogniwa naszej wspólnoty – dzieci i młodzież. Czas już skończyć to straszne ujadanie na „otwarty Kościół”, bo atakuje w ten sposób ksiądz cały Kościół, który jest powszechny (otwarty na wszystkich). A to, że w tym Kościele są osoby, których ksiądz nie lubi, nie znaczy, że trzeba od razu mówić o „zakrakaniu”.

Jest mi wstyd, kiedy każdego dnia wychodzą nowe FAKTY na temat pedofilii w Kościele, a my – księża ciągle próbujemy udawać, że problemu nie ma, albo jest on marginalny czy, że trzeba zamknąć ten rozdział i iść dalej. Nie można zamknąć tego rozdziału, bo to nie kolejna sensacyjna przeczytana książka, ale dramatyczne historie łamiące życie konkretnych ludzi.

Kościoła nie rozwalą mityczni wrogowie. Każda epoka miała kolejnych wrogów, przed nami byli to masoni, teraz mamy lobby homoseksualne. Tymczasem realne zło dzieje się w zaciszu plebanii i innych miejsc, w których księża krzywdzą dzieci. Na mówieniu o naszym – duchowieństwa – grzechu nigdy nie stracimy, bo tam gdzie jest prawda – Jezus może nas wyrywać ze zła. Za to wtedy, kiedy pod płaszczykiem fałszywej miłości do Kościoła będziemy próbować „zamykać ten rozdział” stracimy to co najcenniejsze – Chrystusa, bo ona w kłamstwie nie działa.

Kościół Jezusa nie boi się słowa przepraszamy. Kościół Jezusa nie boi się prawdy o swoich grzechach. Kościół Jezusa nie boi się „mitycznych wrogów”, bo wie, że „wszelkie zło z wnętrza człowieka pochodzi”.