Zaznacz stronę

Bóg, zanim da prawo i przykazania, odwołuje się do najważniejszego wydarzenia tych ludzi: Ja ciebie prowadzę. Bo najważniejsze nie jest prawo. Nawet jeśli ono jest Bożym prawem. Najważniejsza jest Osoba. Najpierw jest On, potem jestem ja, później Jego dzieło i w końcu prawo.

Najpierw jest Ojciec, który daje mi życie. On jest pierwszy. ON JEST. To jest fundament wszystkiego, a przede wszystkim mojego istnienia. Jeśli On jest, to ja mogłem się stać. Miałem swój początek, który od Niego pochodzi. I to nie jest tylko teologiczna tautologia. To jest bardzo wyzwalająca prawda, dzięki niej mogę uczyć się dystansu do tego, co jest moją codziennością, bo On jej chciał.

Jego dzieło polega na wybawieniu. Ich wybawił od faraona, mnie wybawia od moich grzechów. I znów to nie jest religijny zwrot. Ten ‘nieszczęsny’ grzech to jest coś, co bardzo uderza we mnie, w moje serce. To jest ta siła, która zamiast dać męstwo, odbiera je. On jest karykaturą wolności, jest pozorną wolnością. Prawdą jest, że mogę wybrać cokolwiek, to właśnie wynika z tego pierwszego, że Bóg Jest, a ja jestem wolny dzięki temu, że nie ja jestem źródłem. Wybieram zło, i ono z początku będąc ‘wolnością’, staje się zniewoleniem. Bóg się nie obraża; uczucie, że jestem w Jego oczach gorszy, jest diabelską myślą. Bóg wychodzi mi na ratunek, podaje rękę. Wybawia mnie, staje się moim obrońcą.

Dopiero wtedy jest miejsce na przykazania. Dopiero teraz, bo właśnie po przypomnieniu sobie tego wszystkiego jestem w stanie dobrze je przyjąć. Bez tego odświeżenia pamięci prawo będzie kolejnym zniewoleniem, ograniczaniem moich możliwości i wolności. Dobrze przyjęte prawo będzie instrukcją do tego, jak nie wrócić do niewoli. Miłość musi poprzedzać przyjęcie prawa. Jest tak dlatego, że jest zasadnicza różnica między „robieniem czegoś dla Boga”, a kochaniem Go.

Łatwo skupić się na skrupulatnym przestrzeganiu prawa, albo…. na skrupulatnym oskarżaniu się z braków w tej kwestii. Wielu z nas tak przeżywa chrześcijaństwo. Zobacz choćby moment po grzechu. Pojawia się pragnienie spowiedzi, ale ono często jest niczym innym jak kolejnym egoizmem… Wielu z nas spowiada się tylko dlatego, że odczuwa dyskomfort i chce się go pozbyć. To nie jest ani miłość, ani pragnienie wybawienia. Kochać to pragnąć być wybawionym ze względu na Wybawiciela.

Dlatego właśnie Bóg najpierw przypomina, Kim jest i co zrobił. Dlatego, że On nie chce religijnych cyborgów, wypełniających prawo, ale chce ludzi, którzy kochają. Przed Prawem jest Miłość.

SŁOWO