Zaznacz stronę

Słyszymy dziś o najłsynniejszym grzechowi, który nie będzie odpuszczony. Ileż ja się razy nasłuchałem od pobożnych współ-wyznawców, że chodzi o grzech, który popełniam z myślą, że Bóg i tak mi odpuści. Ilu ludzi pogrążonych w nałogach (najczęściej związanych z seksualnością: pornografia czy masturbacja) w tej strasznej definicji odnajdywało siebie? Wpadają w kolejne sidła nieczystości, upadają, wiedzą „z tyłu głowy”, że i tak wrócą do konfesjonału. I to wiedzą ich zbajało, bo ktoś im powiedział, że są zuchwałymi grzesznikami, którzy czynią zło z myślą, że Bóg i tak jest dobry, więc im odpuści.

Tymczasem kontekst jest inny. Jezus mówi to do ludzi, którzy widzą jego cuda, widzą ewidentne dobro i mu zaprzeczają, ba gdyby tylko nie wierzyli, ale oni przypisują to dobro złemu duchowi. To są ludzie, którzy mają przed sobą Boga, są z nim w bliskiej relacji, są religijni i widząc cuda mówią: to nie Bóg.

Człowiek chory, słaby potrzebuje Zbawiciela i On przychodzi, za darmo, bez zasług, widzi dramat człowieka uwikłanego. grzech i go powoli z niego wyciąga.

Człowiek sprawiedliwy w swoich oczach nie potrzebuje Zbawiciela, on potrzebuje Boga jako pieczątki, by Bóg mu podbił listę dobrego sprawowania. Oni nie potrzebują odpuszczenia grzechów, bo się do niego nie przyznają. Przyznanie się do grzechów to nie jest deklaracja: „jestem grzesznikiem”, ale odpuszczenie innym, zobaczenia, że jestem jak inni: słaby i potrzebujący pomocy. Tacy ludzie już nie mówią innym: jesteś zuchwałym grzesznikiem, bo… odkrywają owego zuchwałego w sobie.

Niedopuszczalny grzech przeciw Duchowi Świętemu to nie jest grzech zuchwałych grzeszników. To grzech sprawiedliwych i pobożnych, którzy noszą w sobie przekonanie, że sami się zbawią przez swoje działanie. Oni nie potrzebują Boga i Bóg nie może im odpuścić. Bóg nie może (bo oni nie chcą), dlatego nie zostanie im odpuszczone.

SŁOWO