Zaznacz stronę

W XVI wieku, Ignacy Loyola po swoim nawróceniu, zobaczył, że Kościół – mówiąc delikatnie – nie jest ideałem. Zobaczył zło i grzech współczesnych sobie hierarchów, słabe wykształcenie kleru i wiernych. Zrodziło się w nim silne pragnienie zmiany Kościoła, pokazania, że może on inaczej wyglądać. Ignacy nie wszedł na drogę snucia apokaliptycznych tez, nie pokazywał, kto jest antychrystem, kogo należy usunąć, komu wierzyć, a komu nie. Podporządkowuje się Kościołowi, w którym widzi zło i grzech. Robi tak, bo odkrył, że posłuszeństwo w Kościele prowadzi do dobrych owoców, nawet jeśli ci, którzy wydają polecenia nie wydają się być wsłuchani w Boga. Takim sposobem „wygrał”. Nie znalazł cudownej recepty, która po zastosowaniu leku uleczyłaby cały Kościół. Ale sam nawróciwszy się, słuchając Słowa Bożego i Kościoła, stworzył narzędzie, które pomagają milionom ludzi, przez kolejne wieki, w ich osobistej drodze. 

Głoszenie apokaliptyczne, mówienie o antychryście w Kościele, wskazywanie siebie jako proroka, snucie czarnych wizji przyszłości, podkreślanie zła i dawanie mu wielkiej mocy – to rzeczy, które w Kościele są od początku. Każde pokolenie ma ludzi, którzy obwołani są nowymi mesjaszami, bo idą na przekór. Rzecz w tym, że Mesjasz jest jeden. Ma na imię Jezus i On już zwyciężył. W drodze wiary, wielu doświadcza pokusy wejścia w buty Jezusa. Zazwyczaj jest tak, kiedy dobre pragnienia mieszają się z popularnością i poczuciem tego (to naprawdę może być dobra intencja), że jest się wybranym do specjalnego zadania, w którym człowiek wierzący nadaje sobie prawo do bycia ponad przełożonymi. Wtedy łatwo wyciąga się zasadę o działaniu w wyższej konieczności, w której można wypowiedzieć posłuszeństwo. 

Rzecz w tym, że każdy kto kocha Kościół mógłby powiedzieć: widzę w nim zło i wiem, jak to naprawić i iść na bunt. Rzecz w tym, że warto, jak choćby św. Ignacy Loyola i wielu innych iść w posłuszeństwo i wtedy owoce są duże, trwałe i prawdziwe. Wszystko inne wydaje się być działaniem na pokaz. Historia Kościoła pokazał, że obok Ignacego wielu było reformatorów, którzy zostali wierni Kościołowi, nie w deklaracjach, ale działaniu i ci zrobili dobro. Reszta miała swoje dłuższe lub krótsze chwile chwały i nawet uczniów czy naśladowców, ale nie wydali owoców. 

Pan Jezus mówił o tym, że przyjdą w jego imię tacy, którzy będą mówili: „o to tu jest albo tam”, ale dodał: „nie idźcie za nimi”. Uczeń Jezusa nie głosi schizm, ale działań na rzecz jedności.