Zaznacz stronę

Słabi nauczyciele bardzo często szantażują młodych słowami: uda się wam osiągnąć sukces na miarę tego, jak się zaangażujecie. Powtarzają to zdanie przy każdej porażce pedagogicznej, pogłębia ono bardzo często tylko poczucie winy u uczniów, a nauczycielom pomaga poradzić sobie z poczuciem porażki i nie dopuszcza do ich świadomości informacji o ich słabych kompetencjach. Jasne, że w sukcesie konieczne jest zaangażowanie młodych (i wiele od tego zależy), ale nie jest to jedyny czynnik.

Apostołowie, w dzisiejszym kawałku Ewangelii, też ponieśli porażkę, nie poradzili sobie z problemem z chorym chłopcem. Jezus wyraźnie wskazuje, że problem jest (także) po stronie apostołów – w małej ich wierze i zaangażowaniu w nią.

W moim Kościele często słyszę (i z ambon, z tekstów, ale i w rozmowach kuluarowych), że świeccy się nie angażują, traktują Kościół jak punkt usług, nie są zainteresowani pogłębianiem wiary, że generalnie schodzimy coraz niżej, właśnie przez to, że oni się nie angażują.

„Z powodu małej wiary waszej” – to słyszą apostołowie, kiedy żalą się Jezusowi o swoich słabych efektach. Bardzo lubimy (księża) mówić o szczególnym naszym powołaniu, a z drugiej strony, kiedy powinniśmy wierzyć i ufać Bogu bardzo mocno, co w konsekwencji powinno pociągać innych, to szybko mówimy o tym, że przecież nie jesteśmy inni od reszty. Chcemy często zjeść ciastko i zarazem je mieć dalej.

Ludzie mają prawo wymagać od nas wiary, a dokładnie świadectwa tej wiary. Nie możemy mówić jak kiepscy nauczyciele. Mamy żyć jak świadkowie Jezusa.