Zaznacz stronę

W Ewangeliach można zauważyć, że  z Jezusem najczęściej rozmijali się Ci, którzy próbowali od Niego wyciągnąć program na życie, albo raczej podręcznik na temat tego, co zrobić by osiągnąć życie wieczne. I ważne tu jest pytanie: co ja muszę zrobić. I z jednej strony wygląda to pytanie bardzo dobrze, bo przecież nikt nie może mi zarzucić, że się swoim życiem z Bogiem nie interesuję, wręcz pytam, co muszę zrobić. A z drugiej strony, to pytanie odsłania często nasze prawdziwe podejście do Boga. Ono, to pytanie, tak naprawdę brzmi: jakie minimum muszę zrobić, by osiągnąć cel, i byś, Boże, się mnie czepiał? Chcielibyśmy móc Boga wyliczyć, skalkulować, ograniczyć relację z Nim do przestrzegania kilku przepisów, przykazań. Na szczęście On się nie daje. Nie daje się wmanipulować w logikę umów i logikę korzyści. I nie dlatego, że chce nam pokazać wielkość, ale dlatego, że wie, iż każda umowa zabija miłość.

A Bóg tak naprawdę nie stawia nas w takiej sytuacji, w której musimy wybierać albo-albo. Nam się ciągle wydaje, a zły to podsyca, że Bóg nam mówi: albo Ja, albo mamona (tu można podłożyć cokolwiek). Nie. Bóg tak nie czyni. Bóg mówi: jeśli chcesz więcej, bardziej – to jest wybór, który przed nami stawia. Tu nie ma miejsca na wybór pomiędzy złem a dobrem. Św. Ignacy mówił, że chrześcijanin to ten, co wybiera między dobrem a większym dobrem. Rezygnacja, do której nas dziś Jezus zaprasza, nie jest rezygnacją negatywną, rezygnacją ze zła. To rezygnacja do więcej, byśmy chcieli więcej niż przeciętni ludzie.

Do Jezusa przychodzi dziś człowiek, w którym bez względu na wiek, każdy z nas się może w nim odnaleźć. W dwóch jego cechach. Mianowicie w stosowaniu półśrodków i kupczeniu z Bogiem. Ile razy tak jest, że przychodzimy i pytamy Boga wprost, co mam zrobić, by być wobec Ciebie, Boże, w porządku. Jakbyśmy chcieli relację, która ma być relacją miłości zamknąć do przepisu. Nie da się i Bóg na to na szczęście nie pójdzie. On chce nas do czegoś większego, byśmy przekraczali nasze schematy, nasze możliwości z miłości. Nie z kalkulacji. I znamy to doskonale z naszego życia. Inaczej smakuje, kiedy ktoś czyni coś dla nas z miłości, a inaczej, kiedy z kalkulacji.

Na końcu tej sceny są apostołowie, z pytaniem: Któż może się zbawić? No właśnie, Panie, czy oby to, co nam mówisz nie jest tylko pobożnym życzeniem, jakimś marzeniem Twojego serca? Kto zdoła wejść w taką logikę, w której wybiera się więcej, bardziej, w której wybór polega na wybieraniu większego dobra? Pan Jezus odpowiada krótko: tylko ten, kto odniesie się do Boga, jest w stanie wejść w tę propozycję. Jednak do Boga dobrego. Boga, który nie jest tyranem, oczekującym na nasze podatki, ale Boga, którego serce jest dobre. Sami nie damy rady, będą to tylko pobożne życzenia.

Potem pojawia się pytanie Piotra, które jest jakby pokazaniem, że ciągle jesteśmy interesowni. Jezus podnosi nam poprzeczkę, zaprasza do więcej, a my ciągle wracamy do pytania, co ja z tego będę miał? Przecież z tylu rzeczy dla Ciebie, Boże, zrezygnowałem, więc muszę coś jednak z tego mieć. Jezus, nie wiem czy zniecierpliwiony, odpowiada, że dostaniemy to wszystko w jeszcze większej ilości.
Idźmy jednak za Nim, za naszym Panem, nie dla interesu, nie dla korzyści – jakichkolwiek, ale do przygody, do miłości, bo to dobry Bóg.

Dziś w Polsce Dzień Papieski; może warto skorzystać z osoby Jana Pawła, ale nie by się wzruszać i wspominać ckliwe obrazki, ale by zobaczyć, że da się być człowiekiem z krwi i kości i iść za Panam, konsekwentnie, nie dla poklasku, ale dla miłości. Może warto w ten dzień zobaczyć, że u Boga jednak jest to możliwe, i wcale nie jest to tylko dla wielkich, ale wymaga to jedynie długotrwałej konsekwencji w życiu. Karol Wojtyła nie urodził się papieżem, On nim był przez ostatnie 27 lat życia. Większość swojego życia dorastał do tej roli, uczył się wybierać, uczył się kochać naszego Pana. Dostrzeżmy to dziś i idźmy swoją drogą.

Zapragnijmy dziś czegoś wielkiego, na miarę ludzi, którzy nie są wezwani do bycia tłumem, do wypełniania prawa, ale na miarę ludzi, którzy słyszą jeśli chcesz. Słyszą i pozytywnie odpowiadają.