Zaznacz stronę

Prawie dwa lata temu napisałem tekst, w którym opisałem swoją trudną historię [KLIK]. W zeszłym tygodniu o swojej depresji napisał Łukasz [KLIK]. Osobiście znam kilku księży, którzy chorują na depresję lub miewają stany depresyjne.

W ostatnich dniach powiesił się kolejny młody ksiądz. Trochę wcześniej powiesił się inny. (Nie podaję diecezji, bo to zmarłym już nie pomoże.)

Bardzo często bywa tak, że „ludzie” mają depresje i cierpią na choroby psychiczne, a księża są kuszeni przez diabła, są w nocy ciemnej, przeżywają oczyszczenie duchowe. Środowisko księżowskie, ale także bardzo często osoby, które zwykło określać się: świeccy, nie dają możliwości przeżywania depresji przez księży. Ksiądz nie choruje na takie choroby. Być może bierze się to stąd, że wielu duchownych głosi pogląd iż depresja jest owocem złego życia czy głupich wyborów życiowych.

Często w moim pisaniu, sposobie życia próbuję pokazać, że ksiądz to zwyczajny człowiek. Z takim samym ciałem jak inni mężczyźni, z takimi samymi pragnieniami jak inni ludzie, również z takimi samymi problemami. Nie często zakładam strój duchowy, również z tego powodu, by pokazać banalną sprawę: jako ksiądz jestem normalnym człowiekiem. Żadnym bohaterem, super mężczyzną, wybrańcem czy pół-bogiem. Tak, to ciągle wiele osób dziwi, kiedy siedzę w jakimś gronie i nagle mówię: „przepraszam, idę do toalety”. My – sami księżą, ale także środowisko, w którym żyjemy, udajemy, że tej normalności w życiu księdza nie ma. Jedna i druga strona wchodzi w takie konwenanse, że ci, którzy przeżywają problemy dochodzą do wniosku: nie mogę pokazać słabości. Kiedy to robię to zawsze mi się za to obrywa, że obdzieram święty stan kapłaństwa z godności. Będę to robił dopóki będę mógł. Będę nas – księży obdzierał nie z godności, ale z nienormalności. Bo nienormalność zawsze prowadzi do strasznych rzeczy.

Proszę, nie bójmy się – kiedy widzimy, że ksiądz z naszej parafii, szkoły, studiów ma się gorzej – zapytać, być trochę „wścibskim” tak po ludzku. Serio to nie jest tak, że kiedy nosi się sutannę to nie ma się problemów psychicznych czy fizycznych, a jedynie jest się pod szczególnym obstrzałem złego ducha. O jakie to wygodne myślenie.

Widok księdza w trumnie, z wyraźnym śladem na szyi jest tak samo smutnym widokiem jak widok młodej dziewczyny, która w ostatnią podróż została zaopatrzona w bandaże na nadgarstkach.