Zaznacz stronę

Wiele słów pada. Za i przeciw. Ja jestem za. Szukałem konkretu. Jak konkretnie pomóc – konkretnym ludziom. Uważam, że za dużo gadamy o „jakichś” uchodźcach, emigrantach czy biednych. Od kilku dni mam fejsbukowy podgląd rozmowy ludzi z całej Polski na temat organizowanych akcji na rzecz uchodźców. Zrodził się z tego pomysł modlitwy w różnych miejscach Polski, a za modlitwą mają pójść inne inicjatywy (WYDARZENIE). To naprawdę duża radość podglądać rozmowy osób znanych, które pomagają bez medialnego rozgłosu. Jeden z uczestników podesłał mi namiary na konkretną sytuację. W Oławie mieszka rodzina Pana Tomasza Wilgosza. Wraz z bliskimi podjęli decyzję i działają – pomagając konkretnej Rodzinie (ich zdjęcie widzicie powyżej). List Tomasza wklejam poniżej.

TUTAJ MÓJ APEL. Jeśli ktoś zastanawia się jak pomóc, a nie ma za dużych możliwości i nie wie za bardzo gdzie uderzyć, może to zrobić przelewając pieniądze na konto Pana Tomasza (dane udostępniam za Jego zgodą). Żeby nie było, że tylko namawiam – sam już zrobiłem przelew. 

LIST PANA TOMKA:

Witajcie,
przed chwilą czytałem czytania na jutrzejszą niedzielę, gdy doszedłem do mocnych słów z II czytania: Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie (List Jakuba) i pomyślałem, że muszę w końcu do Was napisać.

12 lipca 2015 przyjęliśmy rodzinę uciekinierów z Syrii: Adel (70 l) – ojciec i dziadek całej rodziny; niezwykle serdeczny i pokorny; chodzi codziennie ze mną na Msze poranne. Salwa (65 l) – żona Adela; dba o cały dom; wstaje o 5.00 i wspaniale gotuje. Mimoz (35 l) – ich syn kawaler; bardzo pogodny – dusza towarzystwa; dzieciaki go uwielbiają. Toni i Carmen (40 i 27 l) – małżeństwo; Toni brat Mimoza, wraz z synkiem – Adelem (3,5 l) dojechali 26 lipca.

Mieszkali w mieście Hims (trzecim co do wielkości mieście Syrii), które jako jedno z pierwszych zostało całkowicie zniszczone przez IS. Mieli piękny dom z dużym sadem (Adel miał ponad 100 jabłonek i nie może przejść obojętnie obok drzewa owocowego teraz). Byli rodziną zamożną i wykształconą – Adel był dyrektorem szkoły. Z Hims schronili się w Damaszku, gdzie przez 4 lata czekali z nadzieją na rozwój zdarzeń – niestety było coraz gorzej. Gdy dzięki pomocy Polskiej fundacji Estera pojawiła się okazja legalnej „ucieczki” z Syrii przylecieli pierwszym (i na razie jedynym) transportem do Polski.

Zadeklarowaliśmy użyczenie im mieszkania, które stało puste po Eli mamie, wraz z jego utrzymaniem; a także troskę i utrzymanie ich wszystkich aż do czasu usamodzielnienia się. Mieszkają w szóstkę w małej kawalerce w Oławie, w której są bardzo szczęśliwi, ale mamy nadzieję, że na dniach uda się przeprowadzić Toniego i Carmen z małym Adelem do osobnego mieszkania w Oławie. Próbujemy załatwić miejsce w przedszkolu dla Adela. Mimoz, Toni i Carmen niedługo rozpoczną kurs języka polskiego we Wrocławiu. Carmen nie skończyła studiów romanistyki w Syrii, może uda się tutaj – we Wrocławiu. Chcieliby też bardzo podjąć pracę, ale dopóki nie uzyskają statusu uchodźcy nie mogą nigdzie dostać legalnej pracy. Bardzo pokochali Polskę i Oławę (!) i realnie patrząc raczej nastawiają się na „ułożenie sobie życia tutaj”. Staramy się im w tym pomóc jak możemy. Bardzo wiele osób już nas wspiera w tej pomocy – za co bardzo dziękujemy.

Wdzięczni będziemy za pomoc modlitewną – za tą konkretną rodzinę, a także za wszystkich ludzi, którzy muszą uciekać ze swojego kraju. To co się dzieje – każdego dnia, każdej nocy, na morzu i na torach, w tirach i na zamykanych granicach – to tragedie… to bliźni… to sam Chrystus…

No i sedno – potrzebujemy wsparcia finansowego – nie ukrywamy. Utrzymanie tych mieszkań, podstawowych warunków godnego życia naszych Syryjczyków to ok. 3 tysiące zł miesięcznie. Teraz dojdą kolejne wydatki: przedszkole, dojazdy na kurs języka; idzie jesień, zima…. Próbujemy w parafiach, instytucjach państwowych – może nie mamy wprawy, wszystko idzie powoli. Tak pomyślałem – gdyby niektórzy z Was mogli nas wesprzeć – najlepiej regularnie, co miesiąc nawet małą kwotą, np. 20, 50, 100 zł to byłaby to dla nas duża pomoc. Wszelkie inne formy też – jakieś zbędne rzeczy, ciuchy, a może ktoś mógłby upiec ciasto i ich odwiedzić w Oławie, albo zabrać i pokazać ZOO we Wrocławiu…

Zacząłem od Listu Jakuba, który właśnie przeczytałem – kończę na pieśni która cały ten list mi towarzyszyła – hymn ŚDM z refrenem „Błogosławieni Miłosierni albowiem oni miłosierdzia dostąpią”.
Tomasz.
Gdyby ktoś mógł pomóc  to proszę o kontakt: [email protected]