Zaznacz stronę

SŁOWO

Jeden i drugi tekst traktuje o mordercach, którzy chcą zabić Sprawiedliwego, bo ich uwierał, bo naciskał im na odcisk. W jednym i w drugim tekście pojawiają się ludzie, którym prawda bardzo przeszkadza.

Napięcie rośnie. Widać coraz wyraźniej, że Jezus staje się niewygodny i jak przeciwnicy szukają pretekstu, by Go zabić. To musi być także nasza droga. Chrześcijaństwo to poważna sprawa: na śmierć i życie, a zły jest tym, któremu naprawdę nie podoba się to, że próbujemy przeżywać je na poważnie. Jezus jest coraz bardziej samotny. To, co się rozgrywa przed Wielkanocą, w tekstach Ewangelii pokazuje, jak bardzo był człowiekiem. Zaczyna przeczuwać to, co się z Nim stanie. Stał się Kimś, na Kogo polowano i szukano haka. To nie jest tylko szczegół Ewangelii, ale to jest klucz do zrozumienia Jezusa i odczytania Jego misji. On nie działa w bezpiecznych murach kościoła, w azylu religijnym. Wręcz przeciwnie, wchodzi w sam środek obozu przeciwników.

Przez całe życie jest w człowieku pokusa przyzwyczajenia się do chrześcijaństwa i Ewangelii, którego konsekwencją jest postawa: mnie to nie rusza.
 Taka postawa jest obecna także w praktykujących katolikach, u których chrześcijaństwo kończy się tam, gdzie nie ma przestrzeni na wątpliwość.

Jezus tak bardzo pociąga ludzi, że obserwatorów to dziwi. Ja także mam innych pociągać, oni – patrząc na mnie; nie tylko na moją moralność, ale także na moją twarz, sposób odnoszenia się do innych, język, drobne gesty i sposób mówienia do i o innych, powinni zastanowić się nad tym, czy nie warto za Nim pójść.
 A to, że nie idą, to nie znaczy, że problem jest w nich i ich uporze, ale we mnie i moim sposobie życia. Musimy Go poznawać i chcieć się Nim bardziej przejąć. Tak na serio. Wtedy zobaczymy, jak to innych porywa, a przynajmniej zastanawia.

Idziemy za Panem, który był dla wielu zwierzyną do upolowania. Walka duchowa to nie jest wzięcie miecza i pójście z nim na diabła. Mamy być uzbrojeni, by odpychać strzały złego ducha, ale nie by zabić diabła. To nie nasze zadanie. Do końca naszego życia będziemy ścigani i mamy to pokochać. Nie jęczeć nad tym, nie wyolbrzymiać swojej roli, nie przejmować zadania Boga, ale studzić rozżarzone pociski złego.