Zaznacz stronę

tapety.joe.pl-osniezona-prosta-droga
SŁOWO
Zobaczcie, tak w telegraficznym skrócie, jak bardzo pokręciły się nasze drogi. Dużo, w życiu każdego z nas się wydarzyło. Nowe relacje, dużo radości, sukcesów, ale i kolejnych zranień, porażek.
Ten przegląd jest bardzo ważny, bo tacy właśnie słuchamy jego Słowa, albo już nie słuchamy, może jesteśmy tym Słowem już bardzo zmęczeni, albo bardzo sfrustrowani sobą.
Nie ważne, że możesz mieć pokręcone swoje życie, nie ważne, że możesz tracić nadzieję i życie z ciebie ulatuje.
Ważne, że to On prostuje ścieżki życia i po to tu jesteśmy, po to zostawiamy wszystko na te kilkanaście dni, by powiedzieć Bogu: ja nie potrafię sam, potrzebuję byś to Ty mnie prostował w moim: myśleniu, decydowaniu i działaniu.
Ta Ewangelia wydaje się być taka oczywista. Słowa do uciśnionych, a więc słabych, zmęczonych i zranionych; do ludzi po przejściach. Ot kolejne miłe zapewnienie, że On chce nas pokrzepić. I to jest prawda. On chce.
Ale pytam się: dlaczego po nas to spływa, jak po kaczce? Dlaczego na takie proste wezwanie, nasze serce się nie rwie? Dlaczego pojawia się podejrzliwość, to pseudo – rozsądkowe myślenie, że OK., może nawet mnie pokrzepi, ale i tak znów dostanę po dupie?
Jest w nas jakaś podejrzliwość wobec Boga. Nie ufamy Mu do końca. I to nie jest zarzut. Nie chodzi o to byśmy na siłę wzbudzali poczucie winy, byśmy wmawiali sobie, że tak – jesteśmy przez Niego umocnieni, ale może nasza grzeszność nam coś przysłania.
To coś nie jest ani od nas, ani od Boga. W nas jest pragnienie Boga i Jego bliskości, choć zapewne każdy z nas inaczej ją rozumie, On nigdy się nami nie bawi, nie bawi się naszymi pragnieniami.
Dajemy się uwieść nie temu, komu powinniśmy. Odpowiadamy pozytywnie na zaproszenie, nie Boga, ale złego i świata, rozumianego, jako przeciwności. Zapominamy, że żyjemy w świecie, w którym obok nas żyje ten, który zrobi wszystko byśmy nie byli szczęśliwymi, nie osiągnęli celu – zbawienia.
Czasem mamy przebłyski tego, że możemy być szczęśliwi i tego, że jest ktoś, komu zależy na czymś przeciwnym. Jednak większość czasu próbujemy sobie to życie ułożyć sami. Bez Boga, choć w Niego wierzymy. Tak bardzo mamy wpojone – umiesz liczyć – licz na siebie, że On staje się ładnym tłem naszego życia.
Weź oderwij się od tego, co wydaje ci się takie stabilne i trwałe. Nie chodzi tylko o jakieś nasze dobra, pozycję. Ale też o nasze wnętrze. Nasze lęki, strachy, zranienia, wizje siebie i innych ludzi. Oderwij się od tego i przenieś swoje rozumienie życia z siebie na Niego.
To ważne, bo póki żyjemy z taką perspektywą, że jedyne życie jest tu na ziemi, a niebo jest tylko taką śliczną baśnią, którą sobie czytamy, kiedy nam źle, dopóty ciągle będziemy nieszczęśliwi. Będzie się tak działo nie dlatego, że to poczucie nieszczęśliwości jest karą Boga, ale jest gwałtem zadawanym naszemu sercu, które jest stworzone do tego, by właśnie podnosić głowę i widzieć więcej.
Po to właśnie ten czas w Brzozowie, Grabownicy, Golcowej, Starej Wsi i na willi, byśmy podnieśli głowy z tego naszego poplątania i zaczęli znów patrzeć na Tego, który wzywa nas do odpoczęcia przy Nim.
Idźcie więc i odpocznijcie, ale pozwólcie Mu działać.

/homilia na rozpoczęcie rekolekcji magisowych/