Zaznacz stronę

SŁOWO

Nie chodzi więc o to, by dziś, na fejsie powiesić obrazek, na którym obwieścimy całemu światu, że teraz jest post, a nawet wielki post, i nas nie będzie przez czterdzieści dni. Nie idzie też o to, by całemu domowi swemu powiedzieć, że nie piję alkoholu i nie jem cukierków, mięsa, czy co tam uważamy za ważne.

Jedno z pierwszych słów na początek tej przygody mówi o rozdartym sercu. Joel nie znał jeszcze Serca Jezusa. Rozdartego Serca, my je już znamy. Rozdarte Serce Jezusa jest obrazem Jego miłości, która nie jest deklaracją, ale działaniem. Pozwolił sobie je przebić, byśmy pod nim stanęli i pozwolili oblać się Jego krwią. A wiec pierwsza przychodzi do nas miłość. Post to miłość, rozdzieranie serca, by inni mogli przy nas poczuć się dobrze, obmyci, zaopiekowani.

Później przychodzi do nas słowo pojednanie. Jesteśmy jak rozdarta kartka. Rozdarci ze sobą – ciągle coś nam, w nas nie gra. Rozdarci z innymi – nasze relacje szwankują, rozpadają się, albo czujemy, że nie kochamy tak, jakbyśmy chcieli. W końcu jesteśmy rozdarci z Nim, z Miłością. Nie dlatego, ze On się obraża, a my jesteśmy źli czy niegodni. Nie po to nas stworzył, byśmy się upokarzali swoją niegodnością. Po prostu brak miłości sprawia, że nie widzimy Go dobrze. A kiedy nie widzimy dobrze – stajemy się bogami. Pojednać się z Bogiem, to sklecić siebie do kupy, pozwolić sobie na miłość do siebie, drugiego i Boga.

Nie, nie chodzi o to, że musisz iść do spowiedzi. Nie chodzi o to, że musisz dziś posypać głowę popiołem. Nic nie musisz. Możesz pozwolić na to, by Pan w ukryciu przed ludźmi posklejał ci serce. Do ludzi się uśmiechnij, bo post, który oddziela cię od innych nie jest bożym sposobem na życie.

Jeśli nie chcesz pojednać się ze sobą, drugim i Bogiem, lepiej nie posypuj głowy popiołem, zjedz szynkę, napij się wódki i żyj bez lęku. On i tak cię kocha. Jednak spotkać Jego Miłość i jej doświadczyć jest o wiele lepsze niż wiedzieć…