Zaznacz stronę

Spotykamy się dziś, bo zgromadziły nas siebie dwie Osoby: Pan Jezus i Kuba. Myślę, że warto o tym pamiętać, o tym, że Ci dwaj. Ważny jest nasz smutek, który towarzyszy nam już od wielu dni, ważni jesteśmy my, uroczystość, ale najważniejsze są te dwie osoby.

Kuba gromadzi nas, dziś na uroczystości, przede wszystkim z powodu miłości. Kochamy go (a muszę Wam powiedzieć, że przez te 8 dni pokochałem tego chłopca) i konsekwencją tej miłości jest to dzisiejsze trudne spotkanie. Miłość lubi konkrety, dlatego jej wyrazem, dzisiaj jest obecność i modlitwa, ta Msza św., a później pogrzeb.

Marysiu, Łukaszu, przez całe życie Kuby staraliście sobie nawzajem dawać to, co najlepsze. Dziś też chcemy Kubie dać, to, co najcenniejsze. Nasze wstawiennictwo u Boga.

Kuba gromadzi nas dziś i przez te wszystkie dni w smutku. I trzeba się smucić, to trudny moment. Jednak pamiętajmy, że nasz smutek, nie wypływa z rozpaczy, że to koniec, że już nic nie ma do powiedzenia. Nasz – chrześcijan – smutek jest inny. Jest przepełniony nadzieją, bo spotykamy się właśnie także wokół Jezusa, który sam tę trudną drogę przeszedł i obiecał przygotować nam miejsce. To nie byle jakie miejsce – miejsce u Ojca, który chce już u Siebie realizować wszystkie wielkie pragnienia, jakie przez życie tu, się w człowieku pojawiły.

Chciejmy dziś, uczestnicząc w tym pogrzebie, wyrazić naszą miłość do Kuby, że śmierć nie jest ostatecznym końcem, ale jak wierzymy, jest trudnym etapem w naszej wędrówce. Taka jest nasza wiara, tak ufamy Bogu przez całe życie.

Nikt z nas, nie jest tu mędrcem, nikt z nas nie wie do końca, dlaczego tak, a nie inaczej, jesteśmy równi w naszej niewiedzy i umieraniu. Tym bardziej chciejmy stanąć wokół Pana Jezusa jako wspólnota i mówić Mu o Kubie i naszym smutku.

Paweł mówi, że są trzy siostry: wiara, nadzieja i miłość. Wiara jest początkiem, jakąś naszą decyzją, że chcemy nasze życie związać z Kimś, Kogo nie rozumiemy, ale ona jest za mała. Kiedy wierzymy, to pojawia się druga: nadzieja. Z wiary w Boga rodzi się nadzieja, która daje więcej siły na momenty, w których świat się wali. Nadzieja, że On nas nie zostawia, że nie zostawił Kuby, nie zostawia Marysi i Łukasza, że nie zostawia nikogo z nas, w momencie, który moglibyśmy nazwać „ciemną dziurą”. Nadzieja jest jednak przedsionkiem tego, co najważniejsze – miłości.

A miłość to jest coś, co przekracza wszelkie granice, bo ona ani nie ustaje, ani nie szuka swego, ani się nie gniewa, nie szuka poklasku, ale wszystko przetrzyma, nie unosi pychą. Na nic by nam była modlitwa za Kubusia, za nas, gdybyśmy nie mieli miłości. Zostałby tylko rytuał. Więc prośmy, przy prochach Kuby, by Bóg dał nam łaskę miłości, która przekracza wszystko. W Opolu czytaliśmy podczas Mszy tekst o tym, że nic nas nie może odłączyć od miłości Jezusa.

Teraz jest czas na to by się smucić. Teraz jest czas na to by płakać. Przyjedzie jednak czas, w którym wiara, którą wyznajemy nad tą urną, przemieni się w nadzieję, a nadzieja nas poprowadzi do miłości, która leczy rany.

Będziemy Kuba pamiętać, ale nie w rozpaczy, ale wierzymy, że nasza pamięć zamieni się w nadzieję spotkania u naszego Pana, bo do tego wszystkiego Kuba, pcha nas miłość, która przyjdzie, ale która już przecież jest. Chciałbym Ci Kuba dziś podziękować, że po śmierci okazałeś, za pozwoleniem swoich rodziców, miłość czterem osobom, że dałeś im cząstkę swojego ciała, które dało im możliwość życia. Kuba, dziękuję Ci też za to, że wychowałeś swoich rodziców do miłości. Dzięki Twojemu pojawieniu się oni nauczyli się kochać już nie tylko siebie, ale i Ciebie, a przez Ciebie innych. Kuba, módl się za swoich rodziców, módl się za nas wszystkich, a my modlimy się za Ciebie.

Marysiu, Łukaszu, nie wiem jak to się stało, ale macie drugiego syna. Od ośmiu dni czuję się częścią Waszej rodziny. Ostrzegam jestem nieznośny.

Tak się składa, że stoimy przy prochach Kuby. Chciałbym Wam zostawić jedną myśl, o której mówiłem podczas Środy Popielcowej. Patrząc na urnę można się przerazić, że tylko tyle z nas zostaje, garść prochów. Słyszymy do tego mocne słowa: „z prochu powstałeś i w proch się obrócisz” – dla wielu z nas to smutne słowa. Ale warto przypomnieć sobie z jakiego prochu powstaliśmy, że z rajskiego prochu. Dobrego, stworzonego przez Boga, który jest Miłością. I do tego wracamy – do początku, do Boga.

Módlmy się teraz za Kubusia.