Zaznacz stronę

Dziś Kościół rozpoczyna coś, co większość z nas ma… gdzieś. Tydzień modlitw o jedność chrześcijan. Usłyszymy w niektórych kościołach, że coś się zaczęło, że jak co roku jesteśmy zaproszeni w jakieś miejsca, w większych miastach, by pomodlić się z innymi wyznaniami. Zgubimy to w natłoku informacji. Troszkę więcej media katolickie puszczą informacji na ten temat na swoich łamach. I tyle.

Kiedy weźmiemy dzisiejsze II czytanie, Paweł wyraźnie w tym Liście do Koryntian jest wkurzony. Jakiś czas temu założył wspólnotę, całkiem dobrze zaczęło to hulać, ale dochodzą do niego wieści, że wspólnota jest podzielona, że ludzkie ambicje wzięły górę. Porobiły się stronnictwa – jedne akcentujące samego Pawła, a inne Apollosa, a jeszcze inne Piotra. Zapewne – jak zawsze – wszystko w dobrej wierze. Każde z nich chciało podkreślić coś, co według ich rozeznania było ważniejsze. Zapewne było to nie tylko spory oparte na uczuciach, ale i problemach teologicznych.

Paweł nie wchodzi w przyczyny, który dla nich stały się takie ważne. On wskazuje nie na to, co ich podzieliło, ale na to co ich łączy. Na Jezusa. Problem polega na tym, że my możemy powiedzieć, że my nie patrzymy na pobokalia w naszych sporach, ale na to, kto ma „pełnię prawdy” czyli mówiąc bardziej praktycznie – kto ma więcej Jezusa w swoim Kościele. I w ten sposób znów wracamy do słusznego podziału i sporu – bo przecież my bronimy prawdy. Z tego wychodzą pytanie: kto jest bliżej prawdy, kto nią bardziej dysponuje, kto może być pewniejszy. A tak naprawdę – do kogo bardziej należy Jezus. Już nie pytamy czy my należymy do Jezusa, ale kto bardziej Jego „posiada”.

A można na ten tekst spojrzeć inaczej. Podziały są faktem. Nie tylko w kwestii: katolicy, prawosławi, protestanci. Podział jest też w Kościele katolickim. I bynajmniej nie na Toruń – Łagiewniki, ale przebiegający już w naszych rodzinach, wspólnotach, zakonach, parafiach. Powód jest ten sam: kto ma więcej racji. Kto – według naszych kryteriów – jest bardziej godny, pobożny i wierzący. Ten podział widać we wrogości, którą mamy do innych ludzi, nawet w Internecie. Ten fragment z Koryntian można wykorzystać do tego, żeby sobie pomóc jak radzić sobie z tym podziałem i wrogością. On nie jest przeciwko komuś. Kiedy włącza mi się ten problem „kto jest bardziej…”, ten tekst może nam pomóc w znajdowaniu tego, co jest istotne. Bo Paweł mówi: w waszych podziałach popatrzcie na Tego, który łączy: Jezusa. On zawsze będzie Tym, którego możemy wykorzystać do tego by łączyć. On nie należy do nikogo, człowiek wierzący uświadamia sobie, że należy do Niego. Nie na odwrót. Kiedy to przyjmiemy w szczerości, to możemy iść dalej – szukać kolejnych spraw: modlitwy, liturgii, teologii, dogmatów.

Kiedy zaczynamy od tego, co dzieli, czyli zaczynamy wypominać błędy i braki drugiemu – nie pójdziemy dalej, choćbyśmy nie wiem jakie mieli na ustach (i fejsie) deklaracje, choćbyśmy nie wiem jak piękne teksty i memy wrzucali do sieci, to to będzie tylko fikcja.

I nawet jeśli ktoś z kim jestem podzielony nie chce zacząć od Jezusa, to ja mogę zawsze od tego rozpocząć – poszukać w nim Jezusa. A z Jezusem nie będę się kłócił o rację, bo i po co?

To nie jest tekst tylko o wierze i religii. To jest tekst też o naszej polityce, o naszym byciu w tramwaju, metrze czy kolejce do kasy. Wszędzie możemy widzieć w drugi błąd, brak racji, albo Jezusa. To jest zawsze nasz wybór.