Zaznacz stronę

Chłopakom na pustyni nie przyszło do głowy, że można pomyśleć inaczej, gdy zorientowali się, że ludzie nie mają chleba. Zadziałali schematycznie. Odpraw ich –  tyle mieli w sobie wyobraźni. Schematy, które powielamy, są bezpieczne, nie każą nam się zbytnio męczyć.

Zastanawiam się, dlaczego jest w nas tyle wygodnictwa? Dlaczego nie chcemy się angażować, dlaczego boimy się stawiać sobie wymagania? Dlaczego boimy się być prorokami, a więc ludźmi, którzy nie działają pod publiczkę (nawet tę kościelną)? Dlaczego tak łatwo przyjmować nam chrześcijaństwo do momentu, kiedy ono nie stawia nas przed trudnym wyborem uczciwego życia, czystości, bycia człowiekiem dla drugiego?

Sukces ewangelizacyjny nie polega na tym, że staniemy przy ambonie i powiemy: Pan Kowalski jest pijakiem – musi przestać pić, Pani Nowak jest oszustką – musi przestać oszukiwać. Trzeba „godzinami” przesiadywać przed tabernakulum. Przesiąkać obecnością Jezusa i tego będą się od nas uczyli inni ludzie. Nie nowej moralności, bo jest w nas strach, że życie z Bogiem znaczy totalny zakaz, ale bycia z Panem.

Jezus nie ucieka od trudnych sytuacji, jak ta z pustyni, ale je podejmuje, bo przesiaduje na pustyni i przesiąka swoim Ojcem.

Przejmijmy się Jezusem, nie na moment, ale na zawsze. By jednak to uczynić, trzeba zrobić coś przed. Pozbyć się schematów. Nie wystarczy znać Jezusa. Zakwestionuj w sobie to przekonanie, że Go znasz, że dużo o Nim wiesz. Zacznij od nowa. I nie mów, że nie dasz rady. Wystarczy ci Jego łaski.

SŁOWO