Zaznacz stronę

Pamiętacie to zdanie z Łukasza? Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. Czy ty wiesz, ile masz? Czy ty wiesz, ile jest warte twoje życie? Czy ty wiesz, ile jest warta twoja nędza? Jesteś już tak bogatym człowiekiem, że jedno, na co cię stać, to marudzenie i nie-dostrzeganie tego, co masz. Jesteś już tak zgnuśniałym starszym synem, że już tego nie widzisz. Jest ci już tak źle, że nie dostrzegasz potrzeby przyprowadzania tych gorszych do Ojca. Są już tak źli, że szkoda się nimi zajmować. Sami sobie wybrali taką dolę. Jak spełnią warunki to może się nimi zajmę. Prawda o Tobie jest taka, że naprawdę już nie kochasz Ojca. Jesteś przy Nim z… przyzwyczajenia.

Bóg jest Bogiem dobrym i wiernym. To my, starsi synowie jesteśmy coraz bardziej zmierźli… Jest coś niesamowitego w neofitach. Wszystko odnoszą do Boga, którego doświadczyli, do Osoby. Patrzą na świat prosto, szukając w różnych zakamarkach samego Boga.

I jest coś strasznego w dawno nawróconych. Owszem, mówią: możesz doświadczyć Boga, ale jak spełnisz warunki, bo Bóg jest logiczny i nie łamie swoich zasad, które my ci wyjaśnimy. Stare zgredy, którym mało, co pasuje. Nie obalam Kościoła, który kocham. Przeciwstawiam się jedynie głupiemu myśleniu niektórych starszych braci. I wiem też, że od starszego brata mogę dostać po głowie, za wymądrzanie się.

Bóg jest Bogiem i jedno, co my możemy zrobić, to pozwolić Mu Nim być. Tak, Bóg może mówić bezpośrednio o swojej miłości do tych, których my uważamy za złych. Bo przecież, wzięli pieniądze Ojca, poszli w siną dal, przepuścili z dziwkami wszelakimi te pieniądze, kto wie, może popełniali nawet jakieś grzechy przeciw naturze? Ześwinili się, sprzeniewierzyli, wystąpili przeciw Ojcu, a teraz mają czelność w ogóle o Nim mówić, przychodzić do Niego? Jezus powiedział tę przypowieść (o ojcu miłosiernym) do grzeszników. I tylko grzesznik może to zrozumieć, nie ktoś kto mówi – Bóg jest dobry, ale… Nie ma ale. Bóg jest dobry i kropka.

Kim jesteś, że chcesz mówić ale? Mówisz ale, bo studiowałeś teologię, masz święcenia, jesteś pobożną siostrą zakonną, chodzisz do kościoła, dajesz na tacę, nigdy nie zdradziłeś swojej żony, zawsze jesteś taki dobry dla tych, co myślą jak ty? To wszystko jest nic nie warte, jeśli ma się stać jakimkolwiek cieniem zasługi. Wiem, zaraz mnie zapytasz, to co nie mamy się starać, nie mamy żyć uczciwie? Mamy. I Ty i ja. Ale z miłości. A ta nigdy tego nie wypomina, w ogóle o tym nie mówi, po prostu działa. To, co sprawia, że nasz Bóg jest TYM Bogiem – jedynym właściwym jest fakt, że On odpuszcza tym, którym nikt nie chce odpuścić, którym Ty nie chcesz odpuścić. To jest owa Reszta dziedzictwa, ta część spoza.

Zobacz to w końcu, że Bóg jest Bogiem. Że jest Prowokatorem. Wielkim Prowokatorem, który Cię prowokuje do tego, byś obudził swoje serce, nie serce tamtych. Obudzisz swoje naprawdę i staniesz ze swoim życiem koło nich i oni obudzą swoje. Może tego nie zobaczysz, ale obudzą. Bo to On jest Bogiem, nie my.

Jest Dobrym Bogiem, my bylibyśmy złymi bogami.