Zaznacz stronę

W Deon.pl kończy się pewna epoka. Z Redakcji odchodzi Piotrek Żyłka (przeczytacie o tym TUTAJ i TUTAJ). I chcę dziś, Piotrowi bardzo podziękować. Za kawał dobrej roboty, czasu i przyjaźni. To, co napiszę jest oczywiście moim osobistym zdaniem, nie jestem „głosem” jezuitów ani Kościoła.

Deon.pl, to portal, który jedni kochają, drudzy nienawidzą. Jedni znaleźli w nim swoją medialną niszę w Kościele, drudzy wysyłają portal do piekła, przypisując mu najgorsze intencje i działania. Nie wiem jaki będzie Deon od dziś, ale wiem jaki był przez ostatnie lata, i chcę powiedzieć, że jestem z niego dumny. Choć w ostatnich dwóch latach, nie z mojej decyzji,  prawie wcale nie ma na łamach portalu, nie z mojej decyzji, to ciągle moje serce jest przy nim. 

Deon, a dokładnie Piotr, a wcześniej Darek Kobucki, to była dla mnie dobra szkoła działania w mediach. To z nimi nakręciłem pierwsze komentarze do Ewangelii, ale mi dziś jest wstyd za ten materiał:-). To u nich pisałem pierwsze teksty, nie napiszę Państwu, co Darek powiedział, po przeczytaniu pierwszego mojego tekstu:-). To w końcu Piotr namówił mnie do pisania rozważań do Litanii do Serca Jezusa, co zaowocowało wydaniem mojej pierwszej książki. Przez moment byłem też w Radzie Programowej portalu. Dzięki Piotrowi wiele razy mogłem współpracować z portalem, pisząc regularne felietony, liczyć na pomoc medialną, choćby podczas organizacji Mszy za mężczyzn, czy później w Opolu podczas naszych zbiórek, które pomogły nam zrobić parę fajnych rzeczy. 

Ludzie Kościoła i zakonu, różnie pracę Piotra oceniają. Ja jestem wdzięczny za konsekwentne bycie otwartym na poszukujących i tych z pogranicza Kościoła. Wbrew temu, co przez lata słyszałem i czytałem w necie na temat pracy Piotra, uważam to za sukces Deona. Bardzo pobożni i konserwatyści mieli i mają swoje miejsca w necie. Piotr, wraz z Zespołem stworzyli miejsce dla ludzie, którzy szukali albo mieli problem z Kościołem. Wiem, a są to informacje z pierwszej ręki, że to właśnie na Deon.pl wielu ludzi z świata kultury, filmu, show biznesu, szukało informacji nie tylko z życia Kościoła, duchowości, ale także informacji ze świata, bo bardzo cenili sobie brak sensacyjności. 

Nie jest żadną tajemnicą, że wielu jezuitów krytykowało portal, pod przewodnictwem Piotra, dawali temu czasem wyraz w mediach społecznościowych, nie chcę z tymi opiniami dyskutować, ale uważam, że Piotr, jako naczelny, świetnie wykonywał to, co jest naszym apostolatem – bycie na granicach i zadawanie pytań, również o Kościół. Oczywiście taki Kościół nie istnieje, bo nie ma Kościoła idealnego. Oczywistym jest, że każdy naczelny nadaje jakiś konkretny rys redakcji, teraz zapewne się to zmieni, podkreślam jednak, że rys Piotra był wyraźny. I dziękuję Ci Piotr, że byłeś w tym konsekwentnym. Dziękuję Ci za Twoją robotę dla tych w Kościele, którzy czują się w nim na marginesie.  

Moja wdzięczność w stronę Piotra, jest za to, że z nim i Łukaszem Wojtusikiem, zrobiliśmy Łobuzów. To była fajna robota, z dobrymi owocami, o których wiemy od naszych Czytelników i ze spotkań autorskich.

Piotrek – dziękuję!

Fot.: Bogdan Krężel