Zaznacz stronę

SŁOWO

Dziwni jesteśmy. Różne odzywają się w nas głosy, raz mówimy, że Jezus jest Bogiem, że przyszedł dać nam życie, obwołujemy Go prorokiem i Mistrzem w naszym życiu. Zaraz później, kiedy coś zaczyna być trudne, pojawiają się pragnienia, by zabić Mesjasza, który do nas przychodzi z wolnością. Ciągle nam coś nie pasuje. Dzieje się tak, bo jesteśmy skupieni na sobie, na swoim punkcie patrzenia na świat. Dopóki mój wzrok będzie utkwiony we mnie samym, dopóty będę chciał kogoś spalić, zniszczyć, odepchnąć, unicestwić i potępić.

W Ewangelii widzimy słuchaczy Jezusa, my – chrześcijanie też Go słuchamy. Tylko że słuchać można różnie. By się czegoś dowiedzieć, by zdobyć mądrość, albo by pochwycić na jakimś szczególe, by później wykorzystać Jego mowę przeciw Niemu.  Można usłyszeć rzeczy nowe, dobre, które mogą zmienić życie słuchacza, ale można pójść w szczegóły nieistotne dla sprawy, tylko po to, by nie dać się przemienić.

Ci, co chcą Mistrza i Jego uczniów podchwycić na słowie, to tchórzliwe szczekające pieski. To ci, którzy zawsze, o wszystkim i wszystkich wiedzą, mają milion dobrych rad, jednak kiedy przychodzi do konkretów, już ich nie ma.