Zaznacz stronę

SŁOWO

Te trzy teksty łączy kwestia obojętności, która kończy się w piekle.

Obojętność prowadzi do lenistwa, do marnowania czasu, do niewypełniania swoich życiowych obowiązków, prowadzi w końcu do rozpusty. Nie chodzi o to byśmy pracowali jak roboty, przez 24h/dobę, ale warto zobaczyć jak czas, którego przecież ciągle nam brakuje, jest przez nas wykorzystywany.

Paweł nawołuje by nie wpaść w obojętność, namawia, by wystąpić w zawodach, czyli by się spocić, ruszyć i nie stać w miejscu. „Zdobądź życie wieczne”, jak zwycięstwo w zawodach. Trzeba się zmęczyć, nie da się leżeć w marazmie i równocześnie uczciwie wygrać zawodów.

W Ewangelii pojawia się otchłań, piekło. Kiedyś ktoś zapytał mnie, czy raczej stwierdził, że z tą naszą wolną wolą Bóg zrobił niezły przekręt. Bo z jednej strony toleruje nasze świństwa i grzechy, ale potem nas straszy i karze piekłem. Odpowiedziałem, że to nie jest kara, to raczej konsekwencje wyborów całego życia. Jeśli ten tłusty bogacz, a wszyscy bogaci jesteśmy w przeróżne skarby, całe życie nie chciał zauważać nic więcej niż czubek swojego nosa, to na miły Bóg, dlaczego Bóg ma go uszczęśliwiać na siłę po śmierci?

Jeśli zostaję przy opcji bogacza i nie chcę zostawiać moich poszczególnych bogactw, to nie mogę żądać od Boga, by moich wyborów, które mnie niszczą nie szanował.

Mojżesz i Prorocy, to po prostu zwyczajne środki. Przykazania i zasady. I wcale nie idzie o jakąś drobiazgowość. Chodzi o przykazanie miłości, które  w Prawie i u Proroków jest najważniejsze. Bogacz mówi do Abrahama, by posłał zmarłego i wtedy jego bracia się nawrócą. Abraham twierdzi, że nie, bo jeśli im nie wystarcza zwykły środek, czyli miłość do drugiego człowieka to i nadzwyczajny nie da rady. Jest tam użyte słowo „uwierzą”, w oryginale: „będą przekonani”. Nie chodzi tyle o wiarę, co o przekonanie, czyli uczynienie tego sposobu życia za swój, bo jestem do niego przekonany, a więc zdecydowany.

Człowiek, który występuje w zawodach musi zdjąć piękną koszulę, wyprasowane spodnie, lakierki, złożyć dres i się zmęczyć. Nie ma chrześcijaństwa i prawdziwej wiary bez potu, bez wysokiej ceny i bez wyrzeczenia. Nie ma zwycięstwa w sporcie, kiedy je się wszystko, co popadnie i pije bez umiaru. Sportowcy odmawiają sobie nawet seksu przed ważną bitwą.

Bogacz nie znalazł się w piekle za swoje bogactwa, znalazł się tam, bo był egoistą, bo nie zauważył drugiego człowieka. Do piekła nie idzie się za jakiś grzech. Do piekła się idzie, kiedy całe życie, w cieniu mojego domu, mieszka żebrak mojej miłości i zainteresowania. Gniewając się na kogoś całe lata, udając że kogoś nie widzę, staje się bogaczem, który skazuje swojego Łazarza na towarzystwo psów, które jeszcze bardziej go upadlają.
Jasne, mój Łazarz zasłużył sobie przecież na taki los, po co mnie ranił, po co mnie kiedyś opluł? Tak mówimy.

Radykalizm pójścia za Jezusem, wystąpienie w zawodach, jest czymś naprawdę bardzo rzeczywistym w swoich kosztach. Nie ma chrześcijaństwa „lightowego”. Bóg jest takim typem, który ilekroć próbuje się Go zmanipulować, a robimy to wtedy, gdy wykreślamy z Ewangelii zdania niewygodne dla nas, albo interpretujemy je tak, by potwierdzały nasze tezy, wtedy On jest już nieobecny w naszym chrześcijaństwie. Wtedy zaczyna się ideologia, ale nie wiara, czyli przekonanie do Niego.

Zapalmy się cali. Nie tylko nasze tzw. dusze, serca, ale całych siebie. Zróbmy coś, co będzie wyrazem tego, że naprawdę jest w nas pragnienie wystąpienia w zawodach.