Zaznacz stronę
Jacek Międlar, na swojej stronie dokonał makabrycznego porównania i fotomontażu. Złączył zdjęcie o. Pelanowskiego ze zdjęciem przedstawiającym zmasakrowane ciało Jerzego Popiełuszki. Nie można robić takich rzeczy.
Jerzy został zamordowany. O o. Pelanowskim wiemy tylko tyle, że został przeniesiony na inną placówkę, co jest normalną sprawą w wypadku zakonnika. Po drugie, nawet jeśli o. Augustyn dostał zakaz wypowiedzi, a tego nie wiemy, to zawsze jest jakiś powód (owszem publiczność może się z nim nie zgadzać, ale nigdy nie znamy – publika, całej prawdy, a jedynie jej medialne mutacje), a do samej decyzji przełożeni mają prawo. I nie jest to żadne „zabijanie” księdza. Właśnie na tym polega posłuszeństwo, że przychodzą momenty, w których śluby nas realnie kosztują. Nie może być tak, że mówimy iż żyjemy ślubami do momentu, w którym mamy inną wizję świata niż nasi przełożeni. Zresztą sam o. Augustyn milczy i chwała mu za to, bo to pokazuje, że on lepiej rozumie swoje śluby niż Jacek Międlar, który próbuje zrobić z niego „zamordowanego” księdza. A według mnie próbuje obronić przed światem decyzję, którą podjął, co do swojego życia.
Życie – moje – pokazuje, że bunt zaczyna się w momencie, w którym mój egozim bierze górę. I trzeba to mocno powiedzieć: my – księża i zakonnicy – bywamy mistrzami w dirabianiu ideologii prześladowań za Pana Jezusa. Tak się jakoś złożyło, że każdorazowo, kiedy któryś z nas dostaje żółtą, bądź czerwoną kartkę od przełożonych, znajdują się osoby (albo sam zainteresowany), które robią z tego wielkie „halo”. Tak jak nie każde słowo wypowiedziane z ambony przez księdza jest Słowem Boga, tak nie każda trudna decyzja przełożonych nie jest prześladowaniem, czy wręcz „zabijaniem” zakonnika. Trudna decyzja przełożonych może zabijać co najwyżej naszą miłość własną, czyli nasz egoizm, a to – owszem – jest zawsze dla nas bolesne. I wcale nie jest tak, że kiedy ktoś dostaje „bana”, czy zostaje przesunięty na inne miejsce, jest prześladowany. A napewno nie automatycznie za Pana Jezusa. To duże nadużycie w naszym środowisku, kiedy szybko ogłasza się, że ktoś jest na drodze prawdy, jest świadkiem Jezusa, tylko dlatego, że doświadcza przykrości. Bardzo często czujemy się doświadczani tylko dlatego, że decyzje dotykają naszego świętego spokoju, który zbudowaliśmy sobie na Jezusie, albo dzięki Jezusowi.
Największym paradoksem tego porównania jest to, że Jerzy był posłuszny swoim przełożonym, i choć, co wiemy, było to bardzo dla niego trudne, nie znajdziemy ani jednego zdania i decyzji, która by się im sprzeciwiała. Jerzego zamordowali komuniści, nie przełożeni Kościoła.
Z szacunku do Jerzego, proszę nie wykorzystujcie go do tego, by przywalać nim i jego zdjęciami Kościołowi.
Prezbiter nie robi największej roboty przez swoje kazania, ale przez sprawowanie sakramentów, a szczególnie przez składania w Ofierze Jezusa. Tak, wiem to po sobie, zwykła Eucharystia bez możliwości głoszenia homilii bywa trudna dla księdza, są takie momenty, w których wydaje się człowiekowi, że jest bezużyteczny, ale właśnie o to chodzi w życiu księdza – o to, by uwypuklać Pana Jezusa, nie siebie i swoje nawet najlepsze kazania. To Ofiara Pana Jezusa daje najwięcej naszemu światu, nie nasze mądrości.
Ps. Jeśli kiedyś dostanę żółtą, bądź czerwoną kartkę od moich przełożonych, proszę nigdy nie czyńcie ze mnie męczennika, a jeśli ja próbowałabym się za takiego uważać, dajcie mi po gębie, przypominając ten wpis.