Zaznacz stronę

Trzeba zadać pytanie: kto z nas poczuwa się do tego, by być Jego uczniem? Jeśli nasza odpowiedź jest pozytywna, to bądźmy szczęśliwi. Powodem naszego szczęścia nie są egzaltowane uczucia, ale możliwość patrzenia na rzeczywistość życia oczyma Boga. W życiu każdego człowieka dzieją się cuda. My jako Jego uczniowie mamy zdolność ich dostrzegania.

Od samego rana, od kiedy otworzyliśmy dziś oczy, dzieje się cud naszego życia. Ktoś powie: wielki mi cud, dzień jak dzień, te same problemy, to samo cierpienie. To prawda. Nie chcę zaczarowywać rzeczywistości, ale zaprosić do tego, by na tę właśnie rzeczywistość popatrzeć inaczej. Tego trzeba się uczyć, jak uczyli się apostołowie. Ale da się tego nauczyć.

Obecność Boga nie koloruje świata na różowo, ale pozwala nam – Jego uczniom – dostrzegać dobro. W sobie, w innych i w świecie. To zawsze jest nasz wybór – co chcemy zobaczyć. Na czym się skupiać. Na złu, czy na dobru, które jest. Wielu chciało, a nie mogło, nie potrafiło. My możemy.

Jesteś człowiekiem obdarowanym. Chcesz to dostrzec, czy dalej wolisz widzieć braki? Naprawdę zdumiewa to, jak wielu z nas pozwala sobie na martwotę, w imię utrzymania status quo, tego co już znamy.

Ewangelia pcha człowieka do ciągłego pomnażania szczęścia i dobra; uczy nas, że nie ma takiej trudnej sytuacji (a przecież śmierć Syna Bożego była kosmicznym kryzysem), z której nie można wyprowadzić dobra. Drogą do tego jest biblijne nawrócenie. Powtórzę to tysięczny raz – zaczyna się ono od zmiany myślenia. Właśnie wyjścia z status quo.

SŁOWO