Zaznacz stronę

Post nigdy nie będzie działał i miał sensu jeśli nie będzie skierowany ku Życiu i obecności Boga wśród nas. Wszystko, co nazywamy życiem nie zmierza ku śmierci, ale zmierza ku Życiu. Po drodze są narodziny, jest młodość i starość, miłość i gniew, zdrowie i choroby oraz śmierć. Śmierć jest takim samym elementem jak wszystko inne. Niczym mniej, ani więcej. Tak, jak wszystko inne w naszym życiu, prowadzi do Życia.

Gdy żyjemy tak, jakby na śmierci miało się skończyć, albo w strachu przed nią, albo w niepewności tego, co będzie później, zawsze wtedy zaczyna się pretensjonalność skierowana ku człowiekowi i Bogu. Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? On zawsze patrzy, ale kiedy śmierć staje mi przed oczyma, jako ostateczność, wtedy ja nie widzę, jak On patrzy.

Wszystko na tej ziemi jest tylko środkiem. Nie chodzi o to, by być zdystansowanym, bezemocjonalnym zimnym człowiekiem, ale mamy być ludźmi mądrymi, którzy wiedzą, że za tym wszystkim stoi Życie, że jest to tylko obrazem Życia. Paradoksalnie śmierć jest najlepszym obrazem Życia. Jest tak dlatego, bo życie jest tęsknotą, a śmierć w konsekwencji okazuje się największą tęsknotą za Życiem.

W tej Ewangelii wcale nie widzę tylko prostego podziału na czasy postne i nie. Jezus przyszedł i już zawsze JEST. Tam jest mowa o tym, że Pan Młody zostanie im zabrany. Chrześcijaństwo to są dwa zadania: najpierw szukać OBECNEGO Pana, później nie pozwolić by został mi zabrany.

Gdy Pan jest mi zabierany, wtedy muszę pytać się o przyczynę. Zazwyczaj pierwszą jest moje lenistwo, poluzowanie w szukaniu Boga we wszystkim. Dopiero później to sam Bóg się chowa, bym za Nim zatęsknił, a całkiem na końcu to zły mi zasłania Pana.

Post ma mi pomóc odświeżyć cel, którym jest Życie. Idę ku niemu poprzez śmierć, powolne, codzienne umieranie, które z perspektywy Zmartwychwstania przestaje być przekleństwem.

SŁOWO