Zaznacz stronę

Coraz bardziej się przekonuję, że człowiek ma tak skonstruowane serce, że ono musi słuchać Boga. Między Jego głosem, a naszym sercem istnieje łącze.  Dziś Niedziela Dobrego Pasterza, tego który mówi do naszego serca, który mówi do nas.

Jako nastolatek znalazłem człowieka, który mnie godzinami słuchał. Wiedziałem, że mogę zawsze przyjść i rozmawiać. Później spotkałem jeszcze kilku takich. Jest tak w nas, że tęsknimy za kimś takim, kto nas będzie słuchał, kto nie będzie siedział i udzielał nam dobrych rad, ale słuchał.

Jestem przekonany, że musimy ze swojego serca wyciągać tę prze ciekawą historię, którą pisze nasze życie. Jeszcze mocniej jestem przekonany o tym, że  najlepszym słuchaczem tej historii jest Jezus, ten którego dziś nazywamy Dobrym Pasterzem.

Ewangelia dzisiejsza mówi o tym, że owce słuchają Jego głosu. Jednak by słuchać Jego głosu trzeba najpierw posłuchać swojego. Trzeba się wsłuchać w swoje serce, w swoje tęsknoty i historie. Żaden mądry rozmówca nie rozpoczyna od dobrych rad. Musi dać osobie, która do niego przychodzi możliwość wypowiedzenia wszystkiego. Dopiero potem mówi. Nie moralizuje, ale mówi. Jezus, mądry rozmówca mówi w taki sposób, że chce się za Nim iść. Owce słuchają Mojego głosu i idą za Mną i daję im życie wieczne. Warto się pytać, kogo słucham: Jezusa czy siebie? Potem mówi, że słuchanie Jego głosu daje życie wieczne. Żyć wiecznie to nic innego, jak zacząć żyć już tu naprawdę, pełnią swoich możliwości i pragnień. To jest sposób życia, w którym człowiek jest wierny najpierw sobie, potem Bogu. To jest sposób życia, który nazwalibyśmy życiem pełnią.

Pasterz nasuwa inny obraz – owczarni. Jezus mówi, że owcom, które idą za Nim i słuchają Jego głosu nic nie grozi i nikt ich nie może wyrwać z Jego ręki. Te słowa pokazują, że jest jakaś siła na zewnątrz. Zły, nasze zranienia, kompleksy, grzechy, piekło. Można pójść w racjonalizację i mówić, że to wszystko wymysły Kościoła, że to takie straszaki na niegrzeczne dzieci. Można. Jednak, kto z nas nie przeżywa smutku, opuszczenia, kompleksów i zranień? A piekło? Można o nim myśleć, podobnie jak o życiu wiecznym, jako o pewnej idei na przyszłość. Jednak piekło może zacząć się już tu i teraz. Kiedy przestajemy szanować zasady, kiedy przestajemy wsłuchiwać się w siebie i w drugiego, wtedy zaczyna się piekło na ziemi.

Owczarnia to nic innego, jak miejsce azylu. Kościół, wspólnota to miejsce azylu. Jednak, by ono się nim stało dla mnie, muszę je poznać. Popatrzmy na zwierzęta, zanim uznają jakieś miejsce za swoje, obwąchują, znaczą teren, a potem go bronią. Z nami jest często inaczej. Niby moje, ale z dystansem. Dystans, który ubieramy w ładne frazesy, choćby w taki: jestem odpowiedzialny, więc żeby moje wycofanie się, później kogoś nie zraniło, nie angażuję się za bardzo. I tak jest nie tylko z byciem w Kościele, ale i w naszych rodzinach, w  relacjach, w wspólnotach.

Nie wiem na ile owce są świadome, ale od ich wsłuchiwania się w Pasterza zależy ich życie. To jest coś na serio, to nie jest zabawa, chwilowa przygoda. To jest być, albo nie być. Owce chodzą ze swoim Pasterzem. Czas zacząć chodzić za Jezusem. Tak na serio. Ludzie często mówią On jest nudny, nie realny, nie życiowy. Ktoś, kto tak twierdzi nigdy Go nie spotkał, nie chciał, nie potrafił czy nie mógł spotkać. Ktoś, kto Go spotkał nie może już bez Niego chodzić. Jasne, zdarzają się momenty, kiedy ma się dość tego wspólnego chodzenia, kiedy chce się zmienić pastwisko, kiedy Jego głos drażni, ale to jest wpisane w nasze życie. To jest normalne. Jak w każdej relacji.

Życie owcy nie jest sielanką, jakby chcieli niektórzy. Jedni mówią, że Kościół jest dla słabych, dla nieprzystosowanych, inni szukają w Kościele czegoś, co za nich poniesie ich życie. Jedni i drudzy się mylą. Kościół jest miejscem, rzeczywistością, w której możemy słuchać naszego Pasterza. Życie w Nim nie jest ani sielankową ucieczką, ani odmóżdżeniem. Jest życiem prawdziwym, które nie boi się swojej słabości i z nią przychodzenia do Pasterza i nie boi się konfrontacji, którą Pasterz, czasem mu funduje.

Dziś Kościół prosi Boga o nowe powołania kapłańskie. Mówiąc językiem Ewangelii – o nowych pasterzy. Nam bliższe jest słowo ksiądz. Módlcie się dziś o dobrych księży. O to, żebyśmy nie byli najemnikami, ale autentycznymi świadkami Zmartwychwstałego. Módlcie się za nas, mężczyzn, którym Kościół, a więc my wszyscy, powierzył zadanie głoszenia, byśmy byli odważni i niezłomni, a zarazem kochający. Dziś, kiedy cały Kościół modli się o nowych księży, ja chciałbym prosić o wybaczenie wszystkich tych, którzy czują się traktowani przez księży jak barany i owce na rzeź prowadzone. Chce prosić o wybaczenie i o to, byśmy – kiedy jesteśmy tak traktowani patrzyli wtedy na Dobrego Pasterza – Jezusa, by najemnicy nie przysłaniali nam Tego, który jest najważniejszy.

Kościół to nasza wspólna sprawa, bo tylko tutaj możemy spotkać Zmartwychwstałego. Dziękuję, że możemy razem iść, razem w jednym kierunku, razem się prowadzić do Niego.

SŁOWO