Zaznacz stronę

SŁOWO

Strzeżcie się… musimy pamiętać tekst o belce w oku. Inaczej zaczniemy być tylko oceniaczami innych. I będziemy szukać tylko wilków. Nie po to jednak jesteśmy uczniami.

Pojawia się słowo owoc. Warto to skojarzyć z innymi momentami, kiedy Jezus mówi o owocach, wydawanie owoców to jest nasz cel. Mamy być w Niego wszczepieni (u Jana), by wydawać owoce i bez Niego nie wydamy owoców.

Często ludzie wierzący zastanawiają się nad tym, w jaki sposób rozeznać czy dobrze żyjemy. W ogóle na czym polega chrześcijaństwo. Wiemy, z innych fragmentów Mateusza, że nie chodzi o długie czy przegadane modlitwy, a więc nie chodzi o rozbudowaną religijność. Właśnie chodzi o to, czy wydaję owoce. Po owcach ich (można dodać: siebie) poznacie. Bardzo konkretnie: czy jeśli wczoraj rano nazwałem siebie chrześcijaninem, to mogę powiedzieć, że wieczorem mam kosz pełny dobrych owoców? Czego było więcej: owoców czy patrzenia z podejrzliwością na innych, bo przecież ja szukam tylko wilków…

Strzeżcie się fałszywych proroków. Nie, to nie jest danie nam mandatu do bycia detektywem. Jezus nie powiedział: szukajcie fałszywych proroków. Prorok, to ten, który uczy, który daje słowo. Tu chodzi o prostą rzecz: to ja mam mieć w sobie dyscyplinę. To ja nie słucham fałszywych proroków. Nie ich piętnuje i eliminuję, ale nie słucham. Nie stwarzam sobie idealnego świata, w którym ich nie ma, ale żyję w świecie, w którym oni są i potrafię ich nie słuchać. Bo taką podjąłem decyzję.

Będzie w ogień wrzucone. Nie to nie straszak, ale motywator – stawka jest duża.