Zaznacz stronę

SZUSTAK

SŁOWO
Bóg ma niezłe poczucie humoru. Oto, do starego Abrama mówi – policz gwizdy i ziarnka piasku na brzegu morza. Tak liczne będzie twoje potomstwo.
Jezu, co w tym starym człowieku musiało się dziać? Objawia Mu się Bóg, każe wyjść z tego, co całe życie budował, zabrać swoją starą żonę i pójść do jakiejś nowej krainy. Jakby tego wszystkiego było mało, rozdrapuje starą ranę Abrama i mówi o dziecku. Obiecuje mu syna. Jemu – starszemu panu. A później jeszcze wyskakuje z tym piaskiem i gwiazdami.
Starego dziadka, który już się do tego nie nadawał, zaprasza do czegoś nowego. Człowieka, który z racji wieku miał prawo pomyśleć, że to już koniec jego życia, że czas zacząć się zwijać, uświadamia, że to początek drogi. Zaczyna się nowe.
Czytając historię Abrahama, patrzę na swoje życie. Inny jest ten post tegoroczny. Ostatnie pięć lat to była parafia. Życie mnicha w klasztorze, na miejscu. W tym roku ciągle w trasie. Co rusz staję przed nowymi ludźmi, co rusz przeżywam ten sam stres związany z koniecznością głoszenia. Czuję to zaproszenie do wyjścia z tego, co uporządkowane, pewne, stabilne, w nieznane tereny, do nieznanych ludzi. Z tego, co we mnie wydaje się już być stare, niepłodne, zgniłe, rodzą się nowe dzieci. Co raz więcej ich jest. I czuję na sobie uśmiech Ojca, który na każde moje zalęknione patrzenie w Jego stronę odpowiada tym samym – popatrz na gwiazdy i piasek – tyle tego będzie.
Ewangelię dzisiejszą odczytuję w innym kontekście. Zazdrości. Złapałem się ostatnio na tym, że zobaczywszy powyższe zdjęcie, z o. Adamem w roli głównej, pojawiła się we mnie zazdrość i gniew. Pierwsza reakcja była taka – Boże, jak ten dominikanin mnie wkurza. Bynajmniej nie był to święty gniew, na usłyszaną herezję. Czysta zazdrość. Potem myśl rozsądku – o co ci Kramer chodzi? O ilość ludzi, o naukę?
A później przyszła ta Ewangelia, a w niej Piotr – dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy namioty i będzie fajnie. A Bóg na to – to jest mój Syn – Jego słuchajcie. Na zazdrość, dobry jest powrót do Źródła. O Kogo, w tym chodzi i o Co chodzi.
A potem List do Filipian. Znów mi mówi, że można głosząc Chrystusa, stać się wrogiem Jego Krzyża. W moim życiu może się tak stać, kiedy będę chciał przenieść Niebo na Ziemię. Bo moja Ojczyzna jest w Niebie. Nie da się zaprowadzić porządku niebieskiego na Ziemi i na odwrót. Każde z tych Miejsc ma swój porządek. Każde ma swoje zadanie.
Tak stójcie, mocno w Panu. Kramer, nie liczą się twoje strachy, lęki, nie liczy się twoja absurdalna zazdrość. Nie stawiaj namiotów, tam gdzie trzeba wsłuchać się głos Ojca.
Bóg ma niezłe poczucie humoru, przez zdjęcie dominikanina, nawrócił – choć trochę – jezuitę:-).