Zaznacz stronę

SŁOWO

Dziś będzie kazanie „na smutno”.

My, chrześcijanie, Kościół, sporo przejęliśmy od naszych starszych braci w wierze – Żydów. Z dobrych spraw to przekonanie, że Bóg jest żywą osobą, że jest Ojcem, który kocha człowieka, że jest nami zainteresowany, prowadzi nas do zbawienia. 

Jednak dzisiejszy tekst Ewangelii pokazuje, że przejęliśmy również to, co negatywne. Żydzi, jak wielu dziś w Kościele, myśleli, że wybranie znaczy: „jesteśmy lepsi od innych”. To pytanie o nielicznych zbawionych, nie jest pytaniem z troski, ale jest wykluczające innych. My, w Kościele też tak myślimy. I wcale nie o wielkich grzesznikach, ale o naszych sąsiadach, o ludziach żyjących obok nas, w naszym mieście. 

Pan Jezus pytającym pokazuje, że inni, obcy dla nich, będą zbawieni, bo są bardziej sprawiedliwi. I naprawdę dobre chęci, wyznana głośno wiara to za mało.

Ostatni tydzień to był mój urlop. Pojechałem do najpiękniejszego miejsca na świecie, do Puckiego Hospicjum. I wiem, jak łatwo zrobić z takiego wyjazdu piękną medialną i wzruszającą historię. A jednak wiem, że w logice Ewangelii jest inaczej, że Pan nie wzrusza się taką narracją. On mnie zapyta o tych, dla których nie miałem czasu, którym nie dałem tego, co mogłem dać, bo się bałem, bo wygodniej było nie wystawiać się na konfrontację z czymś, co mnie straszyło. 

Pan Jezus, kiedyś nie będzie nas pytał o to, jak głośno wyznaliśmy wiarę przy wielkich grzesznikach, jak głośno krzyczeliśmy o ich grzechu i niegodności zbawienia. On nas zapyta o to, jakie świadectwo daliśmy im, by im o Nim – Bogu dobrym, opowiedzieć sobą. 

Nasza wiara, katolickość, wartości chrześcijańskie nic nie znaczą, jeśli tymi samymi ustami, którymi modlimy się do Boga, przeklinamy, przekreślamy innych. 

Kto w naszych osądach jest ostatni? Znany polityk? Sąsiadka? Szef? Proboszcz twojej parafii, do której nie chcesz chodzić? Żona, która cię od siebie separuje? Mąż, który okazuje się mało męski? A może dzieci, które nie są fajne tak bardzo, jak miały być? Nie wiem, kto nim jest, ale trzeba go nazwać i zobaczyć, że Bóg mówi: on, ona – będą pierwszymi. 

Pan Jezus mówi o ciasnych drzwiach. Nie, nie podkręca wymagań, ale pokazuje, że zbawienie to nie kwestia naszej krzykliwej pobożności, publicznych deklaracji. U św. Jana mówi o sobie, że to On jest bramą. Zbawienie to łaska, którą jest On sam. W każdej mojej modlitwie, działalności, całym swoim życiu muszę się pytać o to, czy On w tym jest. Wszystko, co jest pozbawione Jego obecności, będzie mi przeszkodą do wejścia. 

Tak, List do Hebrajczyków mówi dziś o karceniu. Ale mówi do nas, nie o tym, że mamy karcić innych. To ważne. Wiecie, kiedy byłem na tym urlopie trochę też myślałem o tym jak my jezuici tutaj pracujemy. W Opolu jest taka opinia, że u jezuitów jest luźno, że nie mówimy o trudnych sprawach, że nie krzyczymy na ludzi. I tak będzie dalej, zastanawiam się jednak na tym, na ile wychodzimy z naszych Eucharystii, homilii nawróceni ku Bogu, a na ile tylko z przekonaniem, że znaleźliśmy miejsce, w którym jest fajnie i że jesteśmy lepsi od innych i z przekonaniem, że mamy mandat do oceniania i osądzania innych? Pomyślcie proszę nad tym.