Zaznacz stronę

SŁOWO

Zastanawiam się, na ile Jezus w tym fragmencie się dobrze bawi. Poranek. Rybacy ciężko pracują, bez skutku. Czujecie, jak oni musieli być wkurzeni? Jezus, którego jeszcze nie znają, pojawia się nad brzegiem z tłumem ludzi, nie pytając o nic, wchodzi do jednej z łodzi, by zrobić miejsce ludziom i być bardziej widzialnym. Nie wierzę, że było im to obojętne. To musiało jeszcze bardziej podkręcić ich emocje. Szymon odpływa trochę od brzegu. To są takie momenty, kiedy robisz coś z zaciśniętymi zębami.

A później Jezus to tylko podkręca. Do gości, którzy całą noc pracowali, wrócili z niczym, chcieli iść odpocząć, a nie mogli, bo władował się im na łódkę obcy człowiek, mówi: wypłyń raz jeszcze, na głębię i zarzuć sieci. Przecież on się na tym znał, on był rybakiem z doświadczeniem. I stąd jego grzeczne, ale zapewne przez zęby, powiedzenie – łowiliśmy i nic z tego nie wyszło. I tu, albo coś w Piotrze się stało, albo naprawdę miał Go już dość. Mówi – na Twoje słowo zarzucimy sieci. Zarzucili i stało się coś, co nie powinno się stać. Zaraz po zarzuceniu sieci są pełne. Potrzebują pomocy. Już widzę Jezusa stojącego na brzegu i lekko się uśmiechającego. Dopiął swego. Wiedział, że Piotr już jest Jego.

Każdy logicznie myślący facet, gdyby zobaczył, jaką moc ma Jezus, chciałby Go zatrzymać, bo to by się po prostu opłaciło. Jednak okazuje się, że tak obfity połów może przerazić, może wydawać się źródłem ewentualnych kłopotów. Co się musiało dziać w Piotrze? Od tego wkurzenia, że się pojawił ktoś, kto zakłóca porządek, aż do tego cudu – tak, trzeba to nazwać cudem.

Reaguje bardzo emocjonalnie. Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. Wypłyń na głęboką wodę, zaufaj, nie daj się otumanić głosom, tym zewnętrznym i wewnętrznym, twoim ograniczeniom, takim, czy innym i wypłyń. Wbrew logice człowieka, który zna się przecież na swoim fachu. Piotr dobrze zapamięta ten moment z rwącymi się sieciami. A Jezus później, gdy w podobny sposób spotka się z nimi po swoim Zmartwychwstaniu, też do tego momentu nawiąże. Mówię tyle o tym, bo chcę pokazać, że zwykłym ludziom, w zwykły sposób, w normalnych okolicznościach z emocjami, Pan daje zadanie.

Kiedy my patrzymy na takich ludzi, jak Piotr, w ich pracy, widzimy właśnie tylko tych ludzi, czasem domyślamy się ich historii życiowej. Jezus, widząc Piotra, widział więcej – to, do czego ten został stworzony. Nie mamy pojęcia, kim naprawdę jesteśmy. Piotr też myślał o sobie jak o rybaku. Widział to, czego się nauczył. A Jezus widział więcej. Dlatego właśnie powiedziałem na początku, że On się dobrze bawi. Bo widzi więcej. Bo widzi to, że Piotr odkryje pewnego dnia, że bycie rybakiem, to co dziś dla niego jest osią życia, za jakiś czas stanie się tylko wspomnieniem, wstępem do czegoś, co jest prawdziwym sposobem na życie.

Kogo mam posłać? Pyta dziś Pan. Kogo mam posłać, kto z Was, jak tu siedzicie – pójdzie do ludzi, by ogłosić im dobrą nowinę? Zapewne część z nas od razu się zwolni z tego posłania. Panie, ja mam swoje łódki, swoje sieci. Jest też wśród nas i taka grupa, która by może i chciała, ale jest wiele spraw, które ich blokują. To może być nieśmiałość, strach, kompleksy, brak wiary w siebie, jakieś stare historie, czy w końcu grzech. Tym czymś może być też postawa letniaka, któremu wszystko jest obojętne. Do wszystkich nas podchodzi Pan z żarzącym węglem, bo chce wypalić to wszystko. Uwaga! Takie wypalenie nie jest zabiegiem kosmetycznym, tu trzeba się zgodzić na ból. I to niemały.

W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi. Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży. Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem. Lubię ten tekst z świętego Pawła, bo pokazuje, że nikt, ani ze względu na przeszłość, ani ze względu na charakter, ani ze względu na kompleksy, nie jest przekreślony w wyborze przez Boga. Trzeba mieć dużo odwagi, by powiedzieć o sobie: poroniony płód. Paweł jest silny, bo nie buduje na fikcji, ale na prawdzie. Zna swoją przeszłość, zna swój charakter, swoje ograniczenia i opinię, jaką mają inni na jego temat. Na tym buduje swoje głoszenie Jezusa. Na prawdzie o sobie samym, bo tylko tak Bóg może przez nas przyjść do innych. Na autentyczności. To, co mówi Paweł to pokora. Oparta na prawdzie i świadomości, że to, co nazywamy życiem, pewnością siebie, umiejętnością przekraczania swoich małości i kompleksów jest łaską. Człowiek pyszny, albo będzie udawał, że ograniczeń nie ma, albo będzie mówił, że nic się nie da zrobić i ucieknie w cynizm, wyśmiewanie innych lub w rozpacz.

Zobacz coś więcej niż twoje łódki. Zobacz uśmiech Jezusa nad sobą i idź. Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

Ps. Proszę o wsparcie KLIK