Zaznacz stronę

SŁOWO

Bóg patrząc na stworzony przez siebie świat widział zło i to, że Jego ukochany człowiek marnuje dar. I z miłości postanowił, że stanie się człowiekiem. Nie obraził się na nas, nie kazał nam udowadniać, że zasługujemy na Jego miłość, ale sam zadziałał. Okazał nam i okazuje, całkowicie darmową Miłość. Jego miłość, z racji tego, że jest darmowa, nie należy do nikogo z nas. Nikt, z ludzi, nie ma na nią monopolu, nikt nie może jej reglamentować innym. Nikt nie może powiedzieć: tobie się należy, a tobie nie. Spełnisz warunki, to będziesz ją miał.

Boże Narodzenie przypomina nam, że Bóg stale kocha każdego człowieka, nawet najgorszego. Bóg nas kocha nie dlatego, że słusznie myślimy i dobrze postępujemy; po prostu nas kocha. Jego miłość jest bezwarunkowa, nie zależy od nas. Nie możemy traktować Boga jako dobrego, jeśli jesteśmy dobrzy i jako karzącego nas, jeśli jesteśmy źli. – Tak nie jest. Pomimo naszych grzechów nadal nas miłuje. Jego miłość się nie zmienia, nie obraża się; jest wierna, jest cierpliwa. W Boże Narodzeniu ze zdumieniem odkrywamy, że Pan jest wszelką możliwą bezinteresownością, wszelką możliwą czułością. Za darmo! (por. Franciszek – homilia w Watykanie)

Pojawia się wśród nas – chrześcijan pokusa zawładnięcia Bożego Narodzenia, schowania się z nim we własnym gronie. Widać to co roku przed świętami, kiedy wkurzamy się, że świat zabiera nam niektóre elementy Bożego Narodzenia. Tymczasem Bóg patrzy z miłością na całą ziemię i dla całej ziemi, dla całej ludzkości postanawia stać się człowiekiem. I jak jeszcze dość łatwo uznać to, w stosunku do ludzi żyjących daleko od nas, trudno uznać ten fakt w stosunku do przysłowiowego sąsiada, który pije, z Bogiem i ze swoją rodziną ma niewiele wspólnego. 

A jednak. Kiedy Bóg patrzył na całą ziemię widział i jego, i tych wszystkich, którzy nas wytrącają z równowagi. Boże Narodzenie, czy się to komuś podoba, czy nie; czy ktoś to sam przyjmuje, czy nie, jest świętem dla wszystkich. Bóg, kiedy podejmował decyzję o Wcieleniu, myślał i widział wszystkich ludzi, bez wyjątku. 

Pan pocieszył swój lud i jak są pełne wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, który obwieszcza zbawienie, który mówi do Syjonu: Twój Bóg zaczął królować. To z pierwszego czytania. Na czym polega pocieszenie Boga, jeśli przecież przez Święta nic szczególnego się nie wydarzy, poza miłymi spotkaniami i lepszym większym jedzeniu? A w niektórych rodzinach dojdzie do kłótni? A jeszcze w innych, niektórzy chcieliby jak najszybciej zwiać, bo jakoś tak wisielczo jest? Pocieszenie, które On przynosi nie polega na zastrzyku wrażeń emocjonalnych, ale na tym, że Bóg staje się nam bliski przez swoje człowieczeństwo. Bóg, przez swoje narodzenie nie chce być czarodziejem, który nam naprawi rzeczywistość, za nas ją jakoś przeżyje. On chce tylko jednego – być z nami blisko. Jak w przyjaźni – nie oczekujemy od przyjaciela, że przeżyje za nas, bo cenimy sobie naszą samodzielność i niezależność, ale oczekujemy, że będzie z nami. 

Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. Wszystko, co dzieje się, co działo się w twoim życiu, wszystko – nawet grzech i słabość, jest jakoś w Nim zanurzone. To właśnie jest niesamowitość Bożego Narodzenia, to właśnie jest nowość Wcielenia, że Bóg jest we wszystkim obecnym. On na wszystko, co w naszym życiu się dzieje, się godzi. Wszystko, co jest w nas jest pretekstem do spotkania z Nim. To jest tak inne od naszego myślenia. My mamy wiele przestrzeni, które uważamy za przegrane: choroba, cierpienie czy grzech lub słabość. U Niego jest inaczej, wszystko może być wykorzystane by nas spotkać. Nie dla Niego zmarnowanych czaso-przestrzeni. 

Słyszymy dziś o pełnych wdzięku nogach zwiastuna radosnej nowiny. Boże Narodzenie musi nas w końcu poprowadzić do pójścia, wyjścia z groty i oznajmienia wszystkim Dobrej Nowiny. Zwiastunem dobrej nowiny mamy być my: ty i ja. Nie ktoś inny. Jak? W codzienności. W dobrym, nie złym słowie; w byciu posłańcem nadziei, a nie podkręcania atmosfery beznadziejności; w uśmiechu, nie twarzy zbrodniarza; w przejrzystości, a nie dwulicowości. Mamy być posłańcami w tym, co właśnie jest banalne, ale w czym większość z nas pada. 

On nas kocha darmowo – powiedzmy o tym innym.