Zaznacz stronę

Spotykamy się dziś by modlić się o dar męskości dla panów, a tymczasem dzisiejsze słowo przemyca nam kilka wątków kobiecych.

Najpierw Bóg dochodzi do wniosku, że mężczyźnie potrzebna jest pomoc. Stwarza kobietę. W jednym z komentarzy żydowskich znalazłem taką myśl, że kobieta będzie pomocą mężczyźnie tylko wtedy, kiedy on będzie tego godny. Jeśli nie – będzie przeciw niemu. Myślę, że życie to potwierdza. Kiedy – jako mężczyźni stajemy na wysokości zadania, jesteśmy godni kobiet, z którymi żyjemy, wtedy one rzeczywiście stają się pomocą, ale Pismo wyraźnie oddziela je od pomocy wcześniejszych – innych stworzeń. To jest pomoc, która jest taka sama jak mężczyzna. Jest z niego – z tego samego gatunku, jest mu równa.  Bóg przyprowadza Ewę Adamowi – osobiście. Kobieta zawsze jest darem, w naszej kulturze w większości wypadków, mężczyźni szukają i wybierają, kobiety odpowiadają lub nie. Jednak Słowo nam dziś przypomina, że choć Ewa jest z Adama, to jest dla niego darem od Boga.

Staną się jednym ciałem, ale nie chodzi tu tylko o fizyczność. Zjednoczenie ciał jest obrazem tego, co wcześniej musi się stać: jedność umysłu i serca, ale nie tylko między sobą, ale razem z Tym, od którego pochodzą – od Ojca. Tu nie chodzi o fascynację drugą osobą, o to, co nazywamy wzajemnym przyciąganiem się, ale o znalezienie wspólnego Źródła, jakim jest Stwórca. Kiedy jest jedność z Bogiem nie ma też i wstydu. Zobaczcie, że wielu ludzi mówi, trudniej razem się naprawdę modlić, niż współżyć. Łatwiej dziś rozebrać się przed drugim niż razem z nim się modlić. Jest tak dlatego, że często budujemy nasze relacje tylko na tym, co cielesne, albo czysto ludzkie. Nie szukamy wspólnie Tego, od którego pochodzimy.

Jezus dziś idzie do miejsc zamieszkanych przez pogan. On nie czeka jak wielu chrześcijan na to, że poganie przyjdą do Niego i poproszą o wiarę. I to ważne jest dla nas, w ten wieczór, kiedy wyjdziemy z Panem Jezusem. Proszę pamiętajcie, że nie wychodzimy z kościoła z Nim do ludzi po to by zaznaczyć różnice, ale dlatego, że idziemy za Nim do ludzi. To On idzie pierwszy, my za Nim, a nie jest tak, że my mamy coś do zaoferowania, do czego dorzucimy Jezusa.

Wracając do wątków męsko – damskich. Zauważcie, że to kolejna sytuacja w życiu, gdzie sprawy załatwia kobieta. Z prośbą o uzdrowienie nie przychodzi ojciec dziewczynki. Ile jest takich sytuacji z naszym życiu, kiedy mężczyźni bardzo kochają mówić o swojej odpowiedzialności o byciu głową w związkach, a później bardzo często cedują działanie na kobiety. Prawda jest taka, że my mężczyźni potrafimy bardzo dobrze udawać postawę odpowiedzialnego, ale jeszcze lepiej nam wychodzi chowanie się cień kobiety. Tu nie chodzi tylko o załatwianie wielu spraw, bo czasem rzeczywiście kobiety robią to lepiej. Myślę tutaj o związkach, które nigdy nie potrafią się do końca określić, bo ona czeka, aż on w końcu przestanie się bawić i bać. Myślę tu też o tych z nas, którzy nie potrafią do końca odejść od kobiety, z którą i tak nie są, ale wchodzimy w takie myślenie, że dobrze „ją mieć” i  znów zrzucamy odpowiedzialność na nią – jak ona postanowi odejść na zawsze, to trudno.

W ogóle ta Ewangelia może wielu gorszyć. Jezus jest tu bardzo chamski. Nie spotyka się przecież z wstrętnymi faryzeuszami, ale z kobietą, która przychodzi bo jej córeczka ma się źle. Jezus mówi: nie przyszedłem do psów! Ta Ewangelia może więc służyć każdemu z nas byśmy się przebudzili z wizerunku Jezusa jaki mamy na co dzień. Jeśli jest on słodki – to zobacz, że czasem jest ostry, a jeśli robisz z Niego bicz na wszystkich to też się obudź – Jezus nie jest tylko taki.

I ostatnie słowo. Ta Matka jest wzorem człowieka silnych motywacji, ona się nie obraża na rzeczywistość po tym, jak dostaje strzała, ale wie po co przyszła i tego się trzyma. Paradoksalnie, dziś kiedy modlimy się o męskość dla panów, kobiety znów wiele nas uczą. A więc pokory panowie więcej nam trzeba wobec tych, które Bóg nam dał, by nam były pomocą, by nas uczyły tak naprawdę.

SŁOWO

/homilia z Mszy w intencji mężczyzn/