Zaznacz stronę

BXVI

SŁOWO
Patrząc na krewnych bogacza, o których on się troszczy, po swojej śmierci, można odnieść wrażenie, że to od kogoś zależy czy żyją w przekleństwie lub błogosławieństwie. Tymczasem to jest auto-błogosławieństwo i auto-przekleństwo. To, ode mnie zależy, od moich wyborów, decyzji i działań, czy jestem błogosławiony.
Wchodzenie na prawdziwą drogę Bożą, przypomina trochę proces wychodzenia z socjalizmu do kapitalizmu (wiem to duże uproszczenie). Ja jestem odpowiedzialny za skutek mojego życia. Weź się do roboty, a skoro się nie bierzesz nie obwiniaj całego świata.
Żaden cud ci nie pomoże, jeśli nie chcesz widzieć cudów w teraźniejszości. Nikt, nawet zmarła babcia, która przychodzi zza światów, nie przekona cię, że warto zmieniać siebie. Człowiek przeklęty to taki, który nie daje żadnych owoców. Jest, trwa, ale nic więcej. Wielu jest takich.
Patrząc na Łazarza i bogacza widać, że Pan ocenia po owocach, nie po pięknym wyglądzie. Tym pięknym wyglądem może być wszystko. Od dosłownie, pięknego wyglądu, poprzez zdolności, majątek, wiedzę, pozycję, religijność, aż po uczynienie swoim bogactwem wszystkiego tego, co nim nie jest. Moja nędza, moja bezradność, kompleksy, słabości, grzechy i lenistwo też nim może być. Można się w tym wszystkim nieustannie przeglądać, dbać o to.
Obydwa teksty mówią o tym samym, albo raczej zadają to samo pytanie – gdzie pokładasz swoją nadzieję?
Dziś, dla nas katolików, dzień szczególny. Papież Benedykt przestaje być papieżem (jak to brzmi!). Ojciec odchodzi w cień. Ustępuje miejsca innemu, który dalej będzie prowadził nasz Kościół do Jezusa i z Jezusem. Papież jest kimś ważnym, jest odniesieniem, jest kimś, kogo rola polega na umacnianiu jedności i wiary. Nazywamy Go następcą Piotra, skałą, ale i wikariuszem – zastępcą Jezusa na ziemi. To są mocne słowa. A jednak dziś odchodzi, nie umarł. Świetne mamy czytania na taki dzień. W czym, w kim pokładamy nadzieję? Myślę, że to co zrobił Benedykt, nie wchodząc w motywacje tej decyzji, jest znakiem, który – On, jako Papież nam daje, ale i Pan nam go daje. Znakiem, pytaniem, wezwaniem do nawrócenia. Nawrócenia naszego myślenia o Jezusie i Kościele. Jeśli się nie nawrócimy, to skończymy, jak krewni bogacza. Nawet gdyby Benedykt dalej był Papieżem, nawet gdyby wrócił Jan Paweł II, nawet gdyby kardynałowie wybrali naszego faworyta, na nic się to nie zda.
Wszyscy próbujemy, jakoś się w tej sytuacji odnaleźć. Jedni są obojętni. Inni są na Benedykta źli i mówią o schodzeniu z krzyża. A jeszcze inni widzą w tym dobro i odpowiedzialność. Do nas wszystkich Bóg kieruje dziś jedno słowo. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu. Ani nie zlewa rzeczywistości, ani nie próbuje zwalić odpowiedzialności za swoje życie i swój stan na innych, ale też nie czyni z drugiego człowieka, kogoś kto mógłby nas w jakikolwiek zbawić.
Świetne jest to, że ta decyzja Benedykta znów połączyła wielu wierzących w Chrystusa, do wspólnej modlitwy.
I dlatego, jako ludzie w Kościele, nie obserwatorzy, weźmy się do dziękczynnej modlitwy za to, że Bóg daje nam swoich proroków, którzy żyją Jego słowem i o tym słowie mówią innym.

Ojcze święty!
Dziękuję Ci bardzo, że z Ratzingera, którego kiedyś nie rozumiałem, nie lubiłem, trochę z przekory, trochę jako nieopierzony scholastyk, stałeś się dla mnie Gigantem. To, co pokazałeś przez ostatnie tygodnie całemu światu, mi – było lekcją jedną z najlepszych jakie dostałem. Lekcją o Kościele. Lekcją o tym, jak głosić Jezusa. Już wiem, że najlepszy głosiciel to ‘słaby’ głosiciel. Taki, który jest autentyczny i nie gra roli. Pokazuje swoją słabość, nie jak ekshibicjonista, ale jak świadek Tego, za którym poszedł wbrew wszystkiemu i dalej przy Nim jest, wbrew wszystkiemu.
Dziękuję Ci za to, że byłeś pierwszym Papieżem, którego imię wypowiadałem przy każdej Mszy. I robiłem to z dumą, choć po Twoim wyborze wydawało mi się ono jakieś takie dziwne, jakby w opozycji do ‘naszego papieża’. Później zobaczyłem, że Ty świetnie potrafiłeś być dojrzały. Nigdy nie negując swojego Poprzednika, czerpiąc z Niego dużo, byłeś sobą.
Dziękuję Ci, że głosiłeś Jezusa. I za to, co powiedziałeś wczoraj na Placu św. Piotra. Za to, że wierzysz w Kościół, który i ja kocham.
Żyj jeszcze długo, bo Twojej modlitwy ten Kościół potrzebuje.
Dziękuję!