Zaznacz stronę

SŁOWO

/kazanie z rorat/

Część z Was mnie pamięta sprzed laty, kiedy byłem tutaj w parafii. Młody, z pomysłami, pamiętacie Magis był duży, Msze na 20.00, ściągały wielu młodych ludzi, kościół był pełny. Wszędzie było mnie pełno. Dziś, po trzech miesiącach tutaj, już kilka osób pytało mnie, dlaczego jestem taki smutny i wycofany. Nie jest tajemnicą, że wróciłem do Was w nagrodę. Wiecie, że byłem proboszczem, ale po trzech latach zostałem – jak się to ładnie mówi zdjęty z funkcji. Podobnie, jak tutaj, także w Opolu udało się zrobić mnóstwa dobra, które zostało przerwane. Za błędy.

Dlaczego ja wam o tym wspominam? Dlatego, że mam wam dziś powiedzieć: Odwagi! Nie bójcie się! Nie chcę by te słowa z Pisma, zabrzmiały w moich ustach jak slogan. Chcę byście wiedzieli z czym w sercu do Was je wypowiadam. Z pustką, z poczuciem przegranej, z sercem martwym.

jak widzicie, jestem małoduszny, czyli tchórzliwy, bojaźliwy, zamknięty na perspektywy, ale chcę wam powiedzieć raz jeszcze: NIE BÓJCIE SIĘ! Zacznijmy swoje życie przeżywać w świadomości tego, że to Bóg ma i jest ostatnim Słowem we wszystkim tym, co nas straszy.

Wiem, powiecie: pobożne życzenia, obrazy – jak choćby ten dzisiejszy z Izajasza – bajkowe i nie życiowe. Nie dajmy się nabrać na takie sceptyczne myślenie. Nie dajmy się nabrać na myślenie, że Bóg nas zwodzi miłymi obrazkami. Nawet jeśli ludzie nas zdradzili i sprawili, że nasze serca umarły, to Bóg mówi inaczej. I być może dziś jeszcze nie ożyją, ale musimy próbować Mu wierzyć.

Dzisiejszy tekst z Izajasza dobrze odczytać w świetle tekstu z ewangelii. Mamy chorego, który sam nic nie mógł zrobić. Jego życie staje się właśnie inne, powiedziałbym bajkowe, wtedy, kiedy inni wkraczają do pomocy. Czytając tę Ewangelię, łatwo można się zidentyfikować ze sparaliżowanym, jednak idźmy dziś tropem tych czterech przyjaciół chorego. Zdejmujmy dachy, a więc to wszystko, co blokuje innym dostęp do życia dobrego i radosnego. Wtedy Słowo Boże stanie się żywe przez nas.

Jeśli myślisz, że jesteś są za słaby, że lepiej, gdyby to inni się tym zajęli, przypominam ci raz jeszcze Słowo Boga: ODWAGI! NIE BÓJ SIĘ!

Bóg nie stawia dziś przed nami żądania: masz być mocarzem. On nim jest. Bóg daje nam dziś obietnicę, że nas uzdalnia do pracy. To przeciwnik wmawia nami, że jesteśmy kiepscy, że nie damy rady. Nie szukajmy też siły i realizacji w wielkich projektach. One składają się z małych części – to kolejne kłamstw nieprzyjaciela, który sączy nam do głów myśl o tym, że liczą się tylko spektakularne dzieła, że mniejsze są dla mięczaków i mazgajów.

Mamy wielką rolę w tej współpracy z Bogiem. On nam ufa, i zna nasze umarłe serce, zna powody tej śmierci.

Jezus mówi do chorego: „Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu!” Po to spotykamy się na modlitwie z Panem, byśmy uzdrowieni poszli z powrotem do swoich. Modlitwa się nie kończy znakiem krzyża – mamy iść dalej z Nim i robić to, co On robi: ofiarowywać się, łamać i innym dawać. Razem z Nim.