Zaznacz stronę

W dzisiejszym tekście [KLIK] jest mowa o wielkiej ilości pieniędzy. 10.000 to był największy grecki liczebnik. A talent – to była największa jednostka monetarna. 10 tysięcy talentów – największy liczebnik + największa jednostka monetarna – to pokazanie, że dług jest tak wielki, że samemu NIGDY nie da się go spłacić.

Dla Boga nie ma długu, którego nie mógłby odpuścić. Ta Ewangelia jest o tym jak dobry jest Bóg, jak nieskończenie jest dobry. Jesteśmy Mu dłużni nieskończenie wiele. I On nam to wszystko odpuszcza.

Ta Ewangelia pokazuje bardzo ważną sprawę: miłosierdzie, którego doświadczamy musi nas pchać do bycia miłosiernym. 100 denarów to mniej więcej 100 dniówek pracy robotnika. Nie jest to nic. To prawda. Jednak w porównaniu z 10000 talentów była suma śmiesznie mała.

Ludzie nas krzywdzą i to naprawdę jest istotne, nie można tego bagatelizować, jednak nie można się na tym zatrzymywać. Z jednego powodu: sam więcej jestem dłużny, samemu mi było więcej odpuszczone.

Bóg w tym tekście nie mści się, ale pokazuje, że człowiek, który nie chce odpuścić drugiemu, gdy sam dostał odpuszczenie, nie jest w stanie żyć tym odpuszczeniem. Taki człowiek tak bardzo jest skoncentrowany na sobie, że nie widzi dobra, które otrzymał. Dobro, którego doświadczamy musi nas otwierać na drugiego, szczególnie tego, który jest wobec mnie dłużnikiem.

Ja, ten tekst odczytuje także jako opis mojej hipokryzji.

Dużo mówię o przebaczaniu, łasce i miłosierdziu, ALE w stosunku do mnie lub mi podobnych. Kiedy modliłem się tym tekstem zauważyłem, że sporo w moim głoszeniu jest uderzania w tzw. sprawiedliwych i mocnych w wierze, co więcej doszedłem do wniosku, że często, to ja określam, kto takim jest.

Przebaczenie nie jest mi dane po to, bym się lepiej czuł w swoim życiu, ale bym je posyłał dalej, bym się odwdzięczał nie tyle Bogu, co innym ludziom, którzy mi zawinili – którzy mi są coś winni. Dług współ sługi był realny, sprawiedliwość daje prawo do odzyskania realnego długu, ale jednak wcześniej uzyskane miłosierdzie każe ponieść stratę, zrezygnować ze sprawiedliwości. Dla mnie ten tekst oznacza tyle, że nie mogę być sprawiedliwy wobec swoich dłużników, ale mam być wobec nich miłosierny. Muszę umieć i chcieć tracić, bo sam dostałem za darmo, tzn. Pan stracił rezygnując ze sprawiedliwości wobec mnie.

Ta Ewangelia jest także o tym, że decydując się na chrześcijaństwo, decyduję się na swoistą naiwność. Przebaczam, komuś kto mi zawinił i nie jest w stanie tego naprawić. To jest naiwne. Jednak gwarantem moim naiwności jest Bóg.