Zaznacz stronę

SŁOWO

Szybko przechodzimy od śpiewów Aniołów do krzyku ludzi, którzy kamienują Szczepana.

Wczoraj słyszeliśmy o tym, co Bóg potrafi zrobić z miłości do człowieka, a dziś patrzymy na człowieka i na to, co on potrafi zrobić, dzięki darowi Ducha Świętego dla Boga. Patrzymy na człowieka, który zakochał się w Bogu, który przyjął darmową miłość Boga, który na nią nie zasługiwał, ale poczuł się kochany całym sobą. Szalona miłość, która objawiła się w Jezusie; szalona, bo łamiąca nasze ludzkie patrzenie na Boga, uzdalnia człowieka do szalonego życia, życia w takiej radości i prawdzie, że jest się gotowym na wszystko.

Zanim jednak Szczepan zginął, to wcześniej nawrócił się. Na początku szóstego rozdziału (Dziejów Apostolskich) jest opis tego, że pierwotnym Kościele zaczął się kwas. Poszło, jak zawsze o pieniądze. W Kościele byli uczniowie wywodzący się z Żydów, ale i z Greków. Okazało się, że wdowy żydowskie otrzymywały więcej niż te pochodzące spoza Palestyny. Problem stary jak świat. Ktoś czuje się lub wręcz jest niesprawiedliwie traktowany i zaczyna szemrać, użalać się. Znamy to przecież z naszej codzienności. Kiedy ktoś zaczyna szemrać drugiemu o trzecim, zaczyna się wtedy dziać źle, bo przestajemy sobie ufać. Wśród szemrzących był prawdopodobnie Szczepan. Apostołowie znaleźli bardzo praktyczny sposób. Kazali wybrać spośród tej grupy siedmiu i ustanowili ich diakonami, czyli osobami do zarządzania jałmużnami. Szczepan od narzekającego stał się odpowiedzialnym za sprawy Kościoła. Co ciekawe Szczepan jest określony jako człowiek pełny Ducha Świętego

Kiedyś bardziej, dziś mniej, ale jednak ciągle, gorszyłem się ludźmi Kościoła, którzy mają Ducha Świętego, jego dary i robią zło, jak Szczepan przed nawróceniem. Myślę, że też tak macie, że gorszycie się niektórymi ludźmi Kościoła, że mówicie – jak ja, że po tych ludziach można by więcej oczekiwać. A jednak, zobaczcie, jak tu jesteśmy obecni – jesteśmy pełni Ducha Świętego. I tak szemramy. Znajdujemy sobie tylko gorszych od siebie. Księża szemrzą na świeckich, świeccy na księży, albo robimy to w grupach mieszanych, znajdujemy sobie jakiegoś biskupa, proboszcza, panią X, pana Y i jedziemy z koksem. Duch Święty nam w tym nie przeszkadza. Rzecz w tym, żebyśmy pozwolili Duchowi mieć nad nami władzę. 

Czasem słyszę taki tekst: mam chrzest i bierzmowanie. No właśnie „ja mam”, ale pytanie jest czy Duch ma nas? 

Szczepan został wyznaczony do służby, do konkretnej roboty w Kościele. I to go przemieniło, odtąd to Duch Święty miał jego, nie na odwrót. Nagle ten, który szemrał stał się świadkiem Jezusa. Dzieje mówią, że ci, co na niego patrzyli widzieli twarz Anioła. Poddanie się Duchowi, nieposiadania Ducha, sprawia, że człowiek się przemienia.

Może warto zacząć od małego kroku w naszej religijności. Często tak opisujemy swoje życie duchowe, że to my coś robimy: modlimy się, przyjmujemy sakramenty, dajemy na tacę, chodzimy do kościoła. Ten mały krok polega na tym, że pozwalam Bogu panować nade mną. Działać we mnie i przeze mnie. 

Szczepan został pojmany za dzieła miłosierdzia. On działał dla Kościoła, dla ludzi. W siódmym rozdziale czytamy wielką mowę Szczepana, w której opowiada zbawienie, które Bóg prowadził od Abrahama. 

Siódmy rozdział Dziejów to spełnienie się zapowiedzi Ewangelii dzisiejszej, w której Jezus mówi, że jeśli będziemy w opresji, to Duch powie nam, co i jak mamy mówić. 

Historia Szczepana i innych pokazuje nam, że Boże Narodzenie to poważna sprawa, nie dlatego, że grozi nam męczeństwo, ale dlatego, że jak się człowiek pozwoli Bogu szalonemu z miłości do człowieka, nawrócić, to nagle nie musimy brać udziału w szemraniu, czymkolwiek by ono nie było, ale możemy działać dobro, a jak przyjdzie, co do czego, ale naprawdę, nie w naszych głowach, to On nam podpowie co i jak mówić. 

A sam Szczepan w swojej mowie przypomina nam, że jeśli przejdziemy od szemrania do działania i odpowiedzialności za Kościół, to będzie się odrzuconym przez swoich. Jak Jezus został odrzucony. 

Może warto dziś zobaczyć zaproszenie do działania. Do przejścia od szemrania do działania. Zrobić coś dla wspólnoty, dla swojej parafii, dla ludzi, którzy w niej żyją. Wyjść z ekipy szemrzących, w realu lub świecie wirtualnym do działania. To sprawi, że Duch zacznie nami kierować. 

Pamiętacie? Wszystko zaczęło się od szalonej miłości Boga, który daje nam Syna. Za darmo.