Zaznacz stronę

A teraz wersja podobna, pisana:

SŁOWO

Uwaga, tą Ewangelią możemy zrobić sobie dużą krzywdę. Jesteśmy dziś w kontekście Polski, w której widać na ulicach wielki gniew, który jest skierowany również wobec nas Kościoła. I możemy sobie w naszych kościołach, dziś tak pustych wziąć ten tekst i przeczytać o tym, że jesteśmy błogosławieni, bo prześladowani. Oni na nas krzyczą, oni nas prześladują, oni czegoś od nas chcą. Oni nam pomazali mury, wystraszyli nas swoim krzykiem, oni chcą mordowania dzieci, oni chcą byśmy się wystrzelili w kosmos. 

Jeśli tak przeczytamy tę Ewangelię to przegraliśmy wszystko. I naszą świętość i braterstwo z każdym człowiekiem. Ewangelia przestanie być Dobrym Słowem do świata, a stanie się manifestem ludzi, którzy chwycą za broń, żeby bronić swojego świata. 

Proponuję byśmy spróbowali, czytając ten tekst nie zajmować się sobą, ale zobaczyli, że Bóg nas dziś chce zmotywować do bycia świętym, czyli oparcia swojego życia na Nim, nie na naszych wizjach. Pamiętacie, u Izajasza Bóg mówi: moje drogi nie są waszymi, moje myśli nie są waszymi. To słowo zawsze jest aktualne, bo ono zawsze popycha nas do dobrej zmiany. 

Czy to nie my, jako Kościół, zabieramy innym Królestwo Boże, kiedy zamiast podejść do drugiego z otwartymi rękoma, dajemy mu do zrozumienia, że dopóki nie będzie taki jak my, nie mamy o czym rozmawiać, bo ze złem się nie dyskutuje?
Czy to nie my jako Kościół, zamiast dawać pocieszenie, niesiemy złe słowo: oceny, obmowy, wykluczenia i braku dialogu?
Czy to nie my jako Kościół, staliśmy się tymi, którzy pysznie chcą zawładnąć całą ziemię i mieć władzę nad światem?
Czy to nie my jako Kościół, żyjemy często tak, że sprawiedliwość owszem jest ważna, ale tylko dla nas? 
Czy to nie my jako Kościół, chcemy miłosierdzia, ale tylko dla naszych grzechów, a innym mówimy o warunkach miłosierdzia? 
Czy to nie my jako Kościół, potępiamy nieczystość, ale przymykamy oko na to, co dzieje się złego w tej materii w naszych szeregach i rodzinach?
Czy to nie my jako Kościół, kłamiemy naszych bliskich, urzędy, ludzi, bo przecież mamy prawo?

Nie chodzi o tanie bicie się w piersi. Chodzi o to byśmy patrząc na to, co się dzieje pytali się o nasze nawrócenie, o nasze pragnienie na serio Jezusa w codzienności. 

Pytajmy się, co Duch mówi dziś do Kościoła, do każdej i każdego z nas. 

Ten rok jest dla nas naprawdę świetną okazją by wiele rzeczy zobaczyć na świeżo. Wielkanoc w domach, ograniczenia, w których żyjemy już od miesięcy, dziś nie możemy pójść nawet na cmentarz, protesty. Możemy ciągle mówić, że ktoś, coś nam zabiera i nas prześladuje. Możemy, ale zobaczcie, że to nic w nas nie zmienia. Poza większą frustracją. Nie zmienia też w naszych relacjach, bo budujemy większe mury. 

Naszą siłą, siłą Kościoła nie jest fałszywy obraz naszej doskonałości, ale prawdziwa prośba do Pana: potrzebujemy Twojej łaski, by kochać

Nie róbmy sobie tą Ewangelią krzywdy, ale pozwólmy, by Duch nas nią obudził. Do życia. Bo dziś właśnie Życie świętujemy.