Zaznacz stronę

VLOG

Bardzo popularny wśród polskich katolików stał się w ostatnim czasie fragment z Księgi Syracha: Nie wprowadzaj do domu byle kogo, bo ileż to ran może zadać włóczęga! Wielu, skądinąd pobożnych ludzi, w tym księży, powoływało się na ten fragment w kontekście nieprzyjmowania uchodźców do naszego kraju.

Dziś dostajemy inny fragment, w którym Król Salomon modli się, za cudzoziemców, którzy przyjdą do świątyni. Salomon modli się by dzięki Ludowi Pana inni ludzie poznali Boga samego.

W Ewangelii pojawiają się ludzie, którzy wstawiają się za chorym, albo raczej za tym, który prosi o uzdrowienie dla swojego chorego sługi, bo… mają w tym swój interes. Mówią Jezusowi, że godny jest tej przysługi (uzdrowienie), bo wspierał synagogę. A więc pojawia się coś, co można by nazwać zwykłą interesownością.

Cała Ewangelia uczy nas czegoś innego: miłości do tych, którzy nie są dla nas dobrzy. A więc bezinteresowności. Mamy kochać każdego człowieka, również obcego i tak żyć, by nasz sposób życia przekonał ich do wiary w Boga Jedynego.

Kiedy Jezus mówi o miłości nieprzyjaciół i oddawaniu życia, to nigdy nie dodaje przypisu, że to nie obowiązuje tych, którzy mają rodziny, wspólnoty, mają odpowiedzialność za innych. Ta wysoko postawiona poprzeczka jest dla każdego, kto świadomie przyjmuje Jezusa do swojego życia.

Wpuścić obcych do swojego kraju, miasta, życia to otworzyć się na szansę zaświadczenia o tym, że Bóg Jedyny jest Bogiem dla każdego człowieka. Zrobić taki krok to wyjść z myślenia interesownego: on mi zrobił dobro, to ja mu się odwdzięczę.

SŁOWO