Zaznacz stronę

SŁOWO

Odpowiedział im: Chodźcie, a zobaczycie.
Kiedyś poszedłem i zobaczyłem i ciągle widzę. Wiecie, że Jego mieszkanie jest ciągle inne, a zarazem ciągle to samo?
Poszedłem i nigdy się Nim nie rozczarowałem, choć sobą nie raz. Zawsze mam wrażenie świeżości, napięcia, że zaczynam od nowa, że nic nie wiem, choć wydaje się, że wiem.
Mogę po tych latach chodzenia za Nim powiedzieć, że znalazłem Mesjasza, że znalazłem Tego, który Jest.

Dzieci, nie dajcie się zwodzić nikomu
Brakowało mi tego. Rozmów z babciami, dziadkami, chorymi, ludźmi, którzy źle się mają. Po paru miesiącach poza pracą w parafii, na co innego zacząłem zwracać uwagę.
Chodzę po kolędzie i słucham. Słucham o tych zwykłych codziennych sprawach. Próbuję dawać uśmiech, żart, dobre słowo. Prostota spotkania, łez, smutku, uśmiechu i nadziei ukrytej głęboko pod płaszczem strachu sprawia, że znów czuję bardzo mocno napięcie, w sobie, jako ksiądz.
Ostatnie miesiące Dublina i tak innej pracy, sprawiły chyba we mnie to, że oddaliłem się od zwyczajności. Owszem mówię o pragnieniach, realizacji wielkich rzeczy, z dobrym zespołem (Wojtkiem i Damianem) tworzymy dobre rzeczy, ale często dalekie od życia Pani Marii z Chabrowej, która opiekuje się swoim mężem z Alzhaimerem, i już tego nie wytrzymuje.
Cieszę się, że każdego dnia mogę odwiedzić tych dwadzieścia parę domów, bo w nich spotykam Innego Chrystusa, niż na Małym Rynku.
Dlatego dziś chcę prosić o modlitwę za mnie. Bym był takim księdzem, który jest choć trochę podobny do tego Innego Chrystusa.