Zaznacz stronę

Można powiedzieć, że gospodarz był: i naiwny, i niesprawiedliwy. Jasne, umawiał się z każdym po denarze, ale sprawiedliwość wymagałaby tego, żeby jednak zmienił stawkę po całym dniu. A jaki on jest naiwny, przecież ci ludzie z ostatniej zmiany, jak tylko zobaczą, że gość płaci tyle samo za godzinę, co za dzień – znów mogą przyjść. Tak myśli większość z nas. Tak myśli ten świat. A przeczytajmy tę Ewangelię od strony tych ostatnich. Gdybyśmy mieli takich szefów – nosilibyśmy ich na rękach. Ta Ewangelia często jest interpretowana w kluczu pojęcia sprawiedliwości. Spróbujmy zobaczyć w niej coś innego.

Zagrożeniem dla nas, nie jest diabeł, świat i pokusy. Największym zagrożeniem jest wewnętrzny stary człowiek, który skupiony jest na sobie, swoich problemach i brakach. Tak naprawdę większość spraw w naszym życiu, jest rozwalanych nie przez czynniki zewnętrzne, ale przez nas samych właśnie. Jak w tej Ewangelii. Ci pracownicy z pretensjami to właśnie my. Często rozżaleni, użalający się nad sobą, bo miało być inaczej. Bo miało być sprawiedliwie, oczywiście, według nas sprawiedliwie. Nasz egoizm sprawia, że sprawiedliwość pojmujemy tak, że musi wyjść na moje. Przecież ów niesprawiedliwy zarządca, wcale nie był niesprawiedliwy, bo każdego potraktował bardzo indywidualnie. Problem był, nie w nim, a sercu każdego z robotników. W rozżaleniu, w braku poczuciu swojej wartości.

Bóg, w tej Ewangelii, jest skandalicznie miłosierny. Miłosierny, czyli hojny. Ta Ewangelia pokazuje jaki jest Bóg, że On jest kompletnie inny w myśleniu i działaniu od nas.

Szukajcie Pana, póki daje się znaleźć. Szukać Pana, czyli nawrócić się do Niego, zmienić swoje myślenie, o którym mówiłem przed chwilą. Jezus opowiedział tę przypowieść bezpośrednio po scenie, w której Piotr zapytał Go, co będą mieli z tego, że idą za Nim, że dla Niego wszystko opuścili.

Ta opowieść jest odpowiedzią, która mówi: będziecie mieli tyle samo, co inni, którzy niczego dla mnie nie zostawili. Chrześcijaninem nie jest się dla czegoś, czy za coś. Jeśli ktoś przychodzi spotkać się z Bogiem, mówi o sobie jestem chrześcijaninem i oczekuje za to jakiejkolwiek zapłaty, to będzie zgorszony Bogiem, który nie kocha tylko wybranych, ale również tych, których ja i Ty nienawidzimy. Bóg jest dobry, nawet jeśli mi się wydaje, że jest inaczej.

Izajaszwe: szukajcie Pana, Pawłowe napięcie między pragnieniem odejścia, a zostaniem tu na Ziemi i w końcu Miłosierdzie Boże, to są odnośniki, które mają mi powiedzieć: weź, dziś w niedzielę złap znów dystans do swojego życia, do tego, co i jak przeżywasz. Zobacz, że przeżywanie różnych spraw w logice ludzkiej sprawiedliwości i tego, że my wiemy najlepiej, sprawia, że Twoje serce jest smutne, bo nigdy nie otrzymuje tego, co chce. Twoje serce jest smutne, bo nie żyjesz tak, jakbyś chciał. Bo żyjemy ciągle, jakbyśmy mówili: kiedyś zacznę żyć. Kolejne kłamstwo. Dziś żyjemy. Jutro nie istnieje. Dziś jest nasz czas na spotkanie ze samym sobą, i z Nim – z Bogiem żywym. Umarlibyśmy w gnuśności, gdyby Bóg dostosowywał się do naszego myślenia.

Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej. Wielu z nas pomyślało moralności, o takich czy innych zakazach, w pierwszej chwili. Tymczasem Ewangelia to nie kodeks, a Dobra Nowina. Żyj Dobrą Nowiną, a jest nią wiadomość, że Bóg, Dobry Bóg jest z nami, nie przeciwko nam, nawet jeśli to, co się teraz dzieje wydaje się niezrozumiałe, jest bolesne.

Nie żyjmy w logice sprawiedliwości, tylko dlatego, że większość nią żyje. Bo Bóg pyta: przyjacielu, czy robię ci krzywdę? Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami.