Zaznacz stronę

Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów. Znów wielka obietnica życia. Dwa tygodnie temu, przy studni, w rozmowie z Samarytanką, obiecywał nam nowe życie, dziś znów je obiecuje. Dlaczego ciągle Bóg nam obiecuje nowe życie?

Zobaczcie ile razy w tym tygodniu umarliśmy? Ile razy w tym tygodniu padło: nie mam już siły, nie dam rady? Uszło z nas, gdzieś życie. I to tak bardzo, jak z Łazarza, który już cuchnie. Czasem nie wystarczy umrzeć, czasem trzeba poleżeć w grobie i zacząć cuchnąć, by usłyszeć Jezusowe wyjdź na zewnątrz, wyjdź z grobu. Tak jest w naszym życiu, że aby ukazała się wielka miłość Boga do Ciebie, do nas, Jezus nie przyśpiesza wskrzeszenia, ale pozornie oddala ten moment. Dlaczego? Czy po to byśmy czuli się gorzej? By nam jeszcze bardziej do walić? Nie. To opóźnienie jest potrzebne nam samym – umarłym i tym, którzy na to patrzą. Byśmy się przekonali, że naprawdę umarliśmy, a On naprawdę podniósł nas z śmierci.

No i jeszcze to, że Łazarz i tak kiedyś musiał umrzeć, ostatecznie. Znaczy to tyle, że jedno podniesienie nas z śmierci nie gwarantuje, że odtąd nasze życie nie będzie pozbawione momentów umierania.

Chyba każdy z nas, chce być człowiekiem silnym, dającym sobie rady z życiem. Tylko, że często tej siły szukamy w sobie. Próbujemy ją wykrzesać z swoich serc. Łazarz zapewne nie różnił się w tym względzie od nas. Okresem, kiedy widać to najlepiej, jest młodość, ludzie wtedy mówią, że są silni, że dadzą radę. Tak jest do momentu, w którym nie przeżyjemy śmierci, jakiegoś momentu kryzysowego, krytycznego, w którym okazuje się, że sami nie damy rady.

I choć z jednej strony uciekamy od pozwolenia sobie na przeżycie swojego zranienia, swojej śmierci, to z drugiej strony wejście w to, co w nas śmierdzi, jest życiową koniecznością. Nie da się przez całe życie zaciskać zębów i mówić na około ja sam dam rade. Trzeba czasem umrzeć jak Łazarz, by Ktoś mógł coś dla nas zrobić.

Jezusa i Łazarza łączyła przyjaźń. Jednak dopiero śmierć tego drugiego pozwoliła Jezusowi pokazać Łazarzowi i innym na około, że potrzeba nam Boga, by swoje życie zacząć przeżywać naprawdę.

I tak jest w naszym życiu. Dopiero wejście w swoją ranę, może nawet śmierć w jakiejś części serca, pozwala odkryć prawdziwą chwałę, jaką zostaliśmy już dawno obdarzeni. Tak naprawdę właśnie to bolesne, cuchnące miejsce w nas, jest miejscem naszej chwały. Zobaczcie, że to co nazywamy naszymi zranieniami, miejscami, które krwawią, ropieją, umierają, to miejsca najważniejsze, które powinny dawać nam najwięcej siły. Zranione zostały, w nas, te miejsca, by nas osłabić, byśmy uwierzyli w stary refren, że jesteśmy, my sami, i nasze życie do niczego.

To bardzo trudny moment, jak dla Łazarza, wyjść z grobu, by wszyscy zobaczyli. Pokazać siebie innym, w tym, co mnie boli, właśnie po to by żyć.

My nie mamy innym dawać tylko naszych dobrych stron, zdolności i siły. Musimy mieć odwagę innym pokazać nasze śmierdzące, ropiejące rany. Kiedy to się zacznie, wtedy zaczniemy nabierać siły.

Martę, siostrę Łazarza, charakteryzuje to, co większość z nas ma opanowane do perfekcji. Ona dużo wie, jako Żydówka, o Bogu, o Zmartwychwstaniu, nawet o Jezusie. My też wiele rzeczy wiemy. Sucha widza, intelektualny wysiłek. Tylko my nie potrzebujemy faktów, więcej faktów (choć są one potrzebne). My potrzebujemy życia. Ożywienia, wskrzeszenia, uleczenia. Jezus krzycząc – Łazarzu, wyjdź z grobu, krzyczy do Ciebie i do mnie, byśmy wyszli ze swoich ran, grobów.

Wiem, jakie to jest trudne, wiem jak bardzo serce potrafi się przed tym bronić, jak próbuje wezwanie Jezusa zagłuszyć wiedzą. To boli, musi boleć.

To wszystko jest jednak potrzebne, bo Bogu nie zależy na wyznawcach ideologii religijnej, którą wykorzystują przeciw innym i de facto i przeciw sobie, ale zależy Mu na ludziach żywych. Zależy Mu na tym, byś żył, a nie by wydawało ci się, że żyjesz, bo przecież wszystko idzie według jakiś reguł. Religijnych, dobrego wychowania, zasad współżycia społecznego. To wszystko jest ważne i konieczne, ale samo w sobie nie ma życia. Życie zaczyna się w twoim grobie, w twojej ranie. W tym miejscu, które dziś kosztuje cię najwięcej łez i znaków zapytania. Tak, tam w tym grobie jest Twoje życie!

KLIK