Zaznacz stronę

Mam nadzieję, że są tu osoby, które coś już dziś wypiły.

Mam nadzieję, że są tu osoby, które doświadczyły śmierci lub choroby w tym roku.

Mam nadzieję, że są tu osoby, którym rozpadło się małżeństwo.

Mam nadzieję, że są tu osoby, które w tym roku stanęły na krawędzi swojej wiary i zaufania Bogu i ludziom.

Mam nadzieję, że są tu osoby, które w tym roku rozpoczęły przygodę zwaną rodzicielstwem, małżeństwem, nowym biznesem. 

Mam nadzieję, że są tu osoby, które żyją w dobrej relacji z Panem Bogiem. 

Cieszę się, że cokolwiek nosicie dziś w sercu, myślach i historii tego roku, że tu jesteście. 

Dzieci rodzą się różnym osobom. Mądrym, słabo wykształconym, brzydkim, ładnym, bogatym, biednym, pobożnym i ateistom. Ba! Dzieci rodzą się nawet księżom i zakonnicom. Rodzą się tam, gdzie jest miłość, ale i tam, gdzie jest gwałt, cierpienie i choroba. Tak to sobie Bóg wymyślił, że życie przychodzi niezależnie od wszystkiego. Wszystkie zaś dzieci, bez względu, kiedy i gdzie, i z kogo się rodzą potrzebują tego samego: miłości, jedzenia, suchej pieluchy, opieki i czułości, która zmienia się przez całe życie – nigdy nie może być taka sama.

Tak to sobie Bóg wymyślił, że przyszedł do nas jako niemowlak. Jezus, jako nowonarodzony, też potrzebował mleka, czułości, mieć sucho, być zaopiekowanym. I tak jak dzieci, które się rodzą, nie mogą być odstawione na półkę z napisem: „zajmę się tym za tydzień, miesiąc czy rok”, tak też było i jest z Jezusem. 

Jezus rodzi się dla każdego. Dla podpitych, zrozpaczonych, samotnych; tych, którzy zrobili coś bardzo złego i dla tych, co są wierni Bogu. Bóg daje nam dziś znak Dziecka, bo to jest ktoś, koło kogo, nikt nie może przejść obojętny. Już teraz trzeba zmienić Mu pieluchę, dać jeść, przytulić, dać to wszystko, co potrzebuje, nie tyle dla komfortu, co do przeżycia. Bóg w ten sposób zaprasza nas, nie tyle do wyznawania religii, co do osobistej więzi – takiej, jaką nawiązuje się z dzieckiem. Nie możemy Go odstawić na półkę „zajmę się Tobą później”. Więzi czułości.

Dzieci, jak wspomniałem, rodzą się różnym ludziom, i chyba nikt do końca niej jest na to gotowy, tak jak nikt nie jest gotowy na więź z Jezusem. Spowiedź i nasze nawrócenie wsadzone pomiędzy codzienność jest tylko jednym z elementów czegoś, co będzie mogło trwać całe życie. Jak rodzicielstwo. 

On przychodzi w znaku dziecka byśmy się nie wymawiali lękiem przed wszechmogącym Bogiem. Dziecka nie trzeba się bać, dziecko trzeba kochać. Tu i teraz. Nie później. 

Słyszymy, że narodzenie Jezusa miało miejsce w kontekście spisu ludności. To nie jest tylko historyczny szczegół. W ST jednym z ciężkich grzechów było zliczanie ludzi. Król Dawid pokusił się pewnego czasu na to i skutki były opłakane – ludzie umierali. To był grzech pychy – chcieć wiedzieć jak potężni i silni jesteśmy. Jezus rodzi się w czasie spisu ludności. Jego rodzice biorą w nim udział, na rozkaz władcy. I Bóg nie ingeruje. Spełnia się za to proroctwo, że Mesjasz ma się urodzić w Betlejem. Dzięki decyzji, z punktu widzenia Żydów, grzesznej wypełnia się Słowo Boga. To jest Dobra Nowina dla nas, na tę Świętą Noc, że Bóg działa nawet pośród grzechu.

Maryja i Józef mogli nie rozumieć tego, co się działo. Dlaczego na końcu ciąży musieli iść 150 km, daleko od bezpiecznego domu i rodziny. To kolejny kryzys w ich życiu. Trudna, niezrozumiała sytuacja. Tak, jak w naszym życiu, to są sytuacje, w których pytamy – gdzie jest Bóg, dlaczego znów coś jest jak przeszkoda pod moimi nogami. Zrozumienie przyszło później, z księgi Micheasza, która mówi o Betlejem jako o najmniejszym i najlichszym miejscu, ale z którego wyjdzie Mesjasz. 

Bóg przychodzi do naszej słabości, wchodzi w nią, wykorzystuje ją. Już nie jest dalekim Bogiem, z dala od świata grzeszników: rozwodników, złodziej, zdrajców, nie radzących sobie z używkami, seksualnością, relacjami i tym wszystkim ja i ty, sobie nie radzimy. Wchodzi w nasze Betlejem, które jest najmniejsze. We mnie, w moim otoczeniu i tam rodzi się Zbawiciel.

Wnieśliśmy dziś ikonę namalowaną przez o. Przemka. Jezus tuli się do Matki. Ten obraz mówi nam bardzo prostą rzecz: Jezus chce się przytulić do ciebie. Nie, Jezus potrzebuje się przytulić do ciebie. Od tego zależy Jego życie. Chce się przytulić do ciebie, podpitego, zagubionego, pobożnego, uwikłanego w nałogach, nie dającego sobie już rady albo supermocnego w swoich wyborach. Chce się przytulić do ciebie, by w twoim Betlejem – najlichszym miejscu się urodzić. 

Przyszliśmy tutaj, jak pasterze, by usłyszeć słowo nadziei, o tym, że Bóg tak nas ukochał, że dał nam swojego Syna. Syna, który zostawił swoje zaszczyty i stał się sługą. Za cztery miesiące, dorosły już Jezus, znów podczas Liturgii, uklęknie przed nami, by nam myć nogi. 

Jesteśmy tutaj, bo Jezus chce nas pokrzepić, chce dać nam przekonanie, że nas do głębi rozumie. Nawet, jeśli Kościół, w swoim ludzkim wymiarze, nas nie rozumie, nie przyjmuje, bo słyszymy, że z powodu naszych grzechów nie możemy podejść do stołu i Jeść i Pić, to On jest większy. Nie jest w opozycji, ale jak wtedy wykorzystuje ludzkie słabości i struktury, by narodzić się dla każdego i każdej z nas. 

Jakakolwiek straszna tajemnica siedzi dziś w naszych sercach i głowach, dziś jest Noc Łaski. Noc, w której Ojciec zaprasza nas do czułości. Bóg stał się człowiekiem. Odstawmy to wszystko, co nas straszy. Proszę, pozwólmy sobie na chwilę zapomnienia o strachu. Bardzo was proszę, zaufajmy tej Nocy Bogu. Skoro On postanowił być z nami, to chciejmy, zapragnijmy być przy Nim. Z tym, co cię straszy. 

I tak na koniec. Są tu jacyś ojcowie? Ale nie zakonni! Panowie, podnieście rękę do góry, chcemy was zobaczyć. Pamiętacie pierwszą chwilę, kiedy zobaczyliście swoje dzieci po narodzeniu? Pamiętacie uczucia? Duma, wzruszenie, strach, radość? I ten uśmiech na waszych twarzach. Dziś tak uśmiecha się Bóg. To znaczą słowa Aniołów: zwiastuje wam radość wielką. To nic innego, jak ten moment, kiedy kumplom powiedzieliście: mam syna, mam córkę. Zobaczmy dziś uśmiech Boga. Pozwólmy sobie na chwilę zapomnienia. Tak, jak wtedy, po narodzinach dzieci. 

To jest noc czułości. A jak niedawno powiedziała noblistka: Czułość jest głębokim przejęciem się drugim [bytem], jego kruchością, niepowtarzalnością, jego nieodpornością na cierpienie i działanie czasu. Czułość dostrzega między nami więzi, podobieństwa i tożsamości. Jest tym trybem patrzenia, które ukazuje świat jako żywy, żyjący, powiązany ze sobą, współpracujący, i od siebie współzależny (Olga Tokarczuk). Amen.

autor: Przemek Wysogląd SJ