Zaznacz stronę

SŁOWO

Można się strasznie przyzwyczaić do dzisiejszej Ewangelii. Można w ogóle się nią nie przejąć. Ot, po raz któryś scena, kiedy dowiadujemy się, że Maryja stała się brzemienna. Uważam, że czasem trzeba posłuchać ludzi młodych, dla których Zwiastowanie nie jest już tak oczywiste, którzy nie boją się zapytać: no dobrze, wszystko OK., ale jak się to stało? Warto choćby tylko usłyszeć prowokacyjne pytanie, nie po to, by się nim zgorszyć, czy obruszyć się na pytającego.

Bóg, stając się człowiekiem, nie robi nic, co mogłoby przypominać dobrze nam znany szablon. Przecież Maryja zaszła w ciążę zanim zamieszkali razem. Warto przynajmniej spróbować wyobrazić sobie taką sytuację (do panów to kieruję). Oto kobieta, z którą masz się ożenić, przychodzi i mówi taki tekst jak Maryja. Ile z pobożności w tobie pozostaje?

Bóg staje się człowiekiem w sposób szokujący nie dlatego, że jest skandalistą i lubi na siebie zwracać uwagę, ale dlatego, że uczy nas, że odtąd sami mamy tak żyć – nieszablonowo. Jednak nie zachęca nas, byśmy szokowali, ale byśmy, co dzień, bez względu na wiek, uczyli się szukać nowych sposobów dostrzegania Jego samego i ludzi, z którymi żyjemy. Zobaczcie, ile razy już zrezygnowaliśmy z rozmowy z kimś tylko dlatego, że powiedzieliśmy sobie: wiem, co mi powie? Byśmy w końcu, na samych siebie patrzyli inaczej.

Z Bogiem jest tak, że jeśli pozwoli się Mu działać, to trzeba się przygotować na rewolucję, na brak schematów, na brak wszystkiego tego, co daje podporę. Jak w historii Józefa i Maryi. Ich życie to nie słodki obrazek z Biblii dla dzieci, ale to wielki szok, wielka niepewność i przygoda właśnie.

Popatrzmy także na Józefa. Zachował się jak większość z facetów by się zachowała. Delikatnie by swojej kobiecie podziękowała za tę przygodę. On chciał – jak większość z nas – przeżyć zwykłe życie: kobieta, dom, dzieci. Tymczasem wszystko wzięło w łeb.

I w nocy dowiaduje się, że nici z jego planów, że ma w tę sprawę się zaangażować. Ilu z nas mówi często: ja się w to chrześcijaństwo nie prosiłem. Józef, podobnie jak my – został wplątany w dzieło Boga, jakby z przypadku. Ale nie do końca, bo to konkretny facet, z konkretną historią – jak my. On zaryzykował, nie znał zakończenia historii, jak my ją dziś znamy. I dobrze na tym wszyscy wyszliśmy. Może jednak warto zostać w tym, czym jesteśmy, może jednak warto zawalczyć o swoje życie i popatrzeć inaczej na to, co teraz przeżywamy w swoim życiu, szczególnie jeśli to jest niezrozumiałe?

Emmanuel to znaczy: Bóg z nami. Takie zdanie słyszymy dziś w Ewangelii. Kiedyś z gimnazjalistami rozmawialiśmy o tym, co znaczy, że Bóg stał się człowiekiem. Zaczęliśmy od tego: co w ogóle znaczy być Bogiem? Że jest wszechmocny, że jest wielki i itd. A to, że stał się człowiekiem, to znaczyło, że z wszystkiego z tego zrezygnował. Jeden z nich powiedział: proszę księdza, ale to się Mu nie opłaciło. No właśnie, to się Mu nie opłaciło, a jednak w to wszedł, bo chciał być Bogiem z nami, z tobą, ze mną. On jednak nie chce być na zasadzie dodatkowego obrazka na ścianie. On chce przeżywać z nami – nasze problemy, rozterki i błędy. Po to stał się człowiekiem, byśmy my nie musieli za Nim wchodzić do nieba, ale On jest z nami tu.