Zaznacz stronę

Czasem, gdy słucham kazań, albo czytam swoje, mam wrażenie, że księża wchodzą w rolę suflerów. „Teraz, proszę państwa się smucimy, a teraz się cieszymy”.

Ani Wielki Piątek nie musieliśmy być super smutni, ani dziś nie musimy mieć w sobie wielkiego entuzjazmu. Gdy patrzymy na apostołów, to w piątek raczej towarzyszyło im przerażenie, a nie smutek, a w niedzielę 'wielkie oczy' i pytanie o to, co się dzieje. Oni nie mają w sobie wielkiej radości.

To, co jest ważne, to być sobą i nie dlatego, że ja jestem centrum świata, ale dlatego, że tylko ja – w szczerości – mogę stanąć przed Panem.