Zaznacz stronę

Kiedy Jezus uprzedza uczniów o prześladowaniach, to nie po to, by ich straszyć albo dać im argument przeciw przyszłym prześladowcom.

Prześladowania nie mają swojego źródła w tym, że ludzie spoza naszej ekipy są źli. Prześladowania mają swoje źródło w tym, że Jezus nas zaprosił do elitarnej grupy. Ale nie wybrał nas dlatego, że jesteśmy pobożniejsi i świętsi. On to mówi do ekipy 12, którzy za moment Go zdradzą albo opuszczą. Ba! Po prostu spieprzą gdzie pieprz rośnie. Ze strachu.

Zaryzykuję i powiem, że „świat”, o którym mówi Jezus, wcale nie musi oznaczać ludzi spoza Kościoła. „Świat” – ludzie światowi są też w Kościele. I wcale nie chodzi o tzw. „liberałów”. Chodzi o tych wszystkich, którzy – w Kościele lub poza nim – chcą zbudować sobie bezpieczny świat. Świat bezpiecznych schematów, religijności, polityki, wszelkiego rodzaju bogactw, relacji. On nas z tego wyrywa, wybiera.

Każdy, kto daje się Jezusowi wyrwać z takich światów, jest znienawidzony. Tak jak i my czasem należymy do świata, który nienawidzi tych, którzy się wyrywają z niego. Nienawidzić to znaczy również po prostu nie lubić. Dzieje się tak dlatego, że ci, co się wyrywają, są dla nas wyrzutem.

Trzeba być ostrożnym w tym, by innych nie nazywać światem. Łatwo wtedy poczuć się lepszym. Bycie nie ze świata jest łaską, nie lepszośćią.

SŁOWO