Zaznacz stronę

Można być narodowcem, nacjonalistą, patriotą, ale nie trzeba. Nie ma takiej konieczności. 

Jestem chrześcijaninem i katolikiem, wierzę w Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego. Nowina z jaką Bóg przychodzi do człowieka dotyczy uwolnienia jego serca, z czegoś, co nazywamy grzechem. I to jest najważniejsza sprawa chrześcijaństwa.

Nie trzeba być narodowcem, nacjonalistą, a nawet patriotą (nie zrównuje tych postaw – mówię o tym że nie trzeba). Nie trzeba być wpatrzonym w Piłsudskiego, Dmowskiego i innych bohaterów zmarłych czy żyjących (ważnych dla różnych grup), by być chrześcijaninem i katolikiem. Dużym nadużyciem jest swoisty szantaż polegający na tym, że skoro mieszkam w Polsce i jestem katolickim księdzem to muszę identyfikować się z grupami patriotyczno – narodowymi. Nie muszę. Nie muszę więc brać flagi mojej ojczyzny i iść z krzykiem na ustach, który wyraża sprzeciw wobec drugiego. Nie, taki obowiązek nie wypływa z mojego chrztu, co więcej, mogę być temu przeciwny. Mogę, bo Ewangelia daje mi wolność dziecka Bożego, bo Ewangelia uczy mnie, że nie ma już podziału na „Greka i Żyda”, ale stajemy się „kimś jednym w Jezusie”. Ewangelia, w którą wierzę, jest wyjściem do przeciwnika z ofertą Bożej Miłości, a nie jest traktatem wojennym. W Ewangelii, Ojciec daje Syna, by świat zbawił, by doprowadził wszystkich do celu – do Królestwa Niebieskiego.

Jedyne Królestwo z jakim musze się identyfikować to właśnie Królestwo Niebieskie. Tak, Jezus żył w konkretnym państwie, w konkretnych warunkach polityczno – historycznych, jednak nigdy nie stawał po stronie takiej czy innej polityki. Żydzi, za Jego czasu, byli pod okupacją Rzymian. Jednak Jezus nigdy nie zbudował ekipy, która wystąpiłaby przeciw okupantowi. Czy można Go oskarżyć o bierność? Można. Jednak tylko wtedy, kiedy zapomni się po co przyszedł na świat.

Możemy być patriotami, nacjonalistami, narodowcami, ale zawsze w podporządkowaniu do Królestwa Niebieskiego. Nigdy inaczej. I nie może to być teoretyczne podporządkowanie. W chrześcijaństwie nie liczą się hasła, deklaracje i transparenty, a owoce Ducha. Chrześcijan to, ktoś kto świadomie otwiera się na Jezusa i Jego działanie i wydaje owoce, które nie mogą stać w sprzeczności do Ewangelii – jednym z nich jest odrzucenie i wykluczenie. A ta z kolei nie jest systemem budowania państwa i narodu, ale Królestwa nie z tego świata.

Uprzedzając – nie, ktoś kto myśli jak ja nie jest lewakiem, zaprzańcem i „wrogiem ojczyzny, któremu należy się śmierć”. Nie trzeba być po którejś stronie sporu politycznego, by być „za” lub „przeciw” Ewangelii. To nie jest tak, że  podzielimy sobie Polskę na pół i powiemy: Kościół jest tylko po prawej. A ci z lewej powiedzą: nie, jest po naszej. Kościół jest wszędzie. I choć może czasem pasterze tego Kościoła dają sygnały, że jest inaczej to zdradzają swoje poglądy polityczne, a nie głoszą Ewangelię, która jest dla wszystkich takim samym wezwaniem do nawrócenia.